
Od kilku lat o biznesach cyfrowych mówi właściwie każdy.
Powód jest prosty: ogromnie ułatwiają rozpoczęcie działalności.
A ich zalet wcale nie jest mało, jak zobaczysz w dalszej części artykułu.
Jeśli chcesz coś uruchomić, ale nie wiesz jeszcze dokładnie co, myślę, że znajdziesz tu trochę wskazówek.
Zanim jednak zaczniemy, jeśli masz już biznes cyfrowy, zerknij na to, bo może cię zainteresować:
Rozdziel budżet i bardzo szybko twórz różne scenariusze
Układanie rocznego planu marketingowego dla sklepu internetowego to upierdliwa robota. Nieważne, czy sklep jest nowy, czy ma już historię.
A jeśli do tego trzeba dopasować budżet do potrzebnej inwestycji, robi się jeszcze gorzej.
Dlatego korzystam z tego szablonu: wpisuję dane projektu, a on zwraca potrzebną inwestycję z aktualnymi liczbami. Bez konieczności zmiany formuł i obliczeń.
To całkiem niezły sposób, żeby zacząć analizować swój ecommerce.
Oprócz kalkulatora codziennie dostaniesz też do skrzynki wskazówkę lub poradę (taką naprawdę dobrą), która pomoże ulepszyć twój biznes lub projekt cyfrowy.
No dobrze, przejdźmy do różnych możliwości…
#1. Sprzedaż produktów online
Sprzedaż produktów to jeden z pierwszych rodzajów biznesu online, jaki przychodzi nam do głowy.
W końcu Amazon jest z nami już od dawna.
Model biznesowy
To bardzo proste: kupuję towar i sprzedaję go z marżą, która jest moim zyskiem.
Ale w ramach tego samego modelu istnieje kilka różnych możliwości.
Warianty
Prawdopodobnie znasz już trzy najpopularniejsze formuły.
Sklep internetowy

To chyba najpopularniejszy model. Wersja 2.0 tradycyjnego sklepu stacjonarnego znanego od zawsze.
Często mówimy też o założeniu "ecommerce", choć technicznie rzecz biorąc oba pojęcia nie oznaczają dokładnie tego samego.
Jeśli chcesz wejść głębiej w temat, tutaj zostawiam inny artykuł, w którym wyjaśniam różnice na podstawie rodzajów ecommerce jakie mogą występować.
Cechy
- To własny sklep internetowy, a nie store na marketplace (zaraz do nich przejdziemy).
- Mogą sprzedawać jedną markę (zwykle własną) albo wiele marek (dystrybutor wielomarkowy).
- Sklepy internetowe korzystają z CMS Open Source lub SaaS (Software as a Service) do zarządzania wszystkim: tym, co widzi użytkownik, i operacjami w tle.
- Logistyka może być własna albo oparta na dropshippingu.
- Natomiast w 100% nasze będzie fakturowanie klientów i zarządzanie obsługą klienta.
- Będziemy korzystać z różnych kanałów marketingowych żeby przyciągać użytkowników na naszą stronę lub do aplikacji i skłaniać ich do zakupu.
- Podobnie zastosujemy koncepcje UX lub CRO żeby zwiększyć konwersję.
- Sklep internetowy może mieć dowolny rozmiar: od maleńkiego sklepu z zaledwie 10 produktami po potwory z dziesiątkami tysięcy produktów.
- Tak samo możesz prowadzić go jako samozatrudniony (idealne dla niektórych modeli) albo bezpośrednio jako firma.
Przykłady
- Yo pongo el hielo (mój).
- Ikea
- Lidl
- Primor
Jeśli myślisz o uruchomieniu własnego, mam szkolenie, które pokazuje, jak zbudować biznes ecommerce od zera i może cię zainteresować.
Marketplace

Jeśli sklep internetowy był cyfrową wersją sklepu stacjonarnego, marketplace działa jak centrum handlowe w internecie.
Znajdziesz tu różne sklepy sprzedające swoje produkty na platformie.
Niektóre produkty będą dostępne wyłącznie w jednym sklepie, inne w kilku sklepach na marketplace, każdy z inną ceną i warunkami wysyłki, bo każdy sklep ustala własne.
W tym modelu pieniądze zarabiają dwie strony:
1. Operator marketplace
Odpowiada za ogólne zarządzanie platformą -byłby czymś w rodzaju menedżera lub właściciela centrum handlowego- i pobiera od sprzedawców:
- Miesięczną opłatę.
- Prowizję od każdej sprzedaży zależną od kategorii produktu.
- Opcjonalnie sprzedawca może wykupić reklamę wewnątrz platformy. To właśnie nazywa się Retail Media.
- Opcjonalnie platforma może też oferować sprzedawcom własne systemy logistyczne.
Może również sprzedawać własne produkty albo tego nie robić.
2. Sprzedawcy
Publikują produkty na swoim profilu na marketplace (lub store) i sprzedają je z marżą.
To model podobny do sklepu internetowego, tyle że platforma nie jest twoja i trzeba płacić prowizje.
W zamian nie musisz zarządzać technologią (nie potrzebujesz strony, wystarczy magazyn), a zasięg i widoczność są zwykle większe.
Cechy
- W przypadku właściciela marketplace, jeśli nie sprzedaje własnych produktów, możemy mówić o modelu sprzedaży usług i reklamy.
- Sprzedawcy natomiast zarabiają na marży ze sprzedaży.
- Mogą korzystać z własnej logistyki albo tej należącej do marketplace (w obu przypadkach za nią płacąc).
- Ten model świetnie sprawdza się dla marek, które umieszczają produkty na platformie i -mniej więcej- kontrolują ceny.
- Firmom dystrybuującym wiele marek wejście może się nie opłacać ze względu na prowizje.
- Rozwój platformy leży w rękach właściciela. Sprzedawcy niewiele mogą zrobić poza projektowaniem swoich stores i ustalaniem cen.
- To fakturowanie klientów może leżeć po stronie marketplace albo sprzedawców.
- Sama obsługa klienta będzie należeć do marketplace.
- Jeśli jesteś sprzedawcą, możesz rozliczać oba jako samozatrudniony albo jako firma.
Przykłady
- Amazon.
- Ebay.
- AliExpress.
- PcComponentes (zaczynał jako sklep internetowy).
Jak widzisz, są marketplace ogólne oraz inne wyspecjalizowane w konkretnej branży.
Jeśli masz biznes stacjonarny, to prostszy sposób na sprzedaż w internecie niż uruchamianie własnego sklepu internetowego.
Cyfrowe platformy z rzeczami używanymi

Znów mamy do czynienia z systemem, który istniał przed internetem -czyli z ogłoszeniami drobnymi– i został przeniesiony do nowej ery cyfrowej.
I znów, podobnie jak w przypadku marketplaces, są dwa sposoby zarabiania:
1. Właściciel platformy
Zajmuje się jej prowadzeniem i pozyskiwaniem użytkowników.
Zarabia na trzy sposoby:
- Prowizja od sprzedaży z wysyłką jako "ubezpieczenie".
- Reklama: wykupywana przez reklamodawców na platformie, by zwiększyć widoczność produktów, a także zarezerwowane miejsca dla innych reklamodawców, zwykle kupowane przez sieci retargetingowe.
- Prawdopodobnie niewielka marża na opłacie za wysyłkę ponoszonej przez wysyłającego sprzedawcę.
Ważne: jeśli transakcja między użytkownikami odbywa się osobiście i za gotówkę, platforma nie pobiera prowizji.
W zamian nie oferuje też żadnego ubezpieczenia ani gwarancji.
2. Sprzedawcy
Mogą być osobami prywatnymi lub profesjonalistami.
Choć sprzedaje się głównie produkty, można tam również znaleźć niektóre usługi (hydraulicy, informatycy…)
Cechy:
- Gdy dochodzi do wysyłki, wybierana jest logistyka przez platformę. Chyba że chcesz zamknąć transakcję poza nią, co nie jest szczególnie zalecane.
- W zależności od platformy prowizja od wysyłki kupionych produktów jako ubezpieczenie (nie mylić z kosztami wysyłki) może wydawać się wysoka, około 10%, ale płaci ją kupujący.
- Choć rozmowa odbywa się między kupującym a sprzedawcą, jeśli pojawi się problem, wtedy obsługa klienta będzie należeć do marketplace.
- Jeśli jesteś profesjonalnym sprzedawcą, fakturowanie możesz rozliczać jako samozatrudniony albo jako firma.
- Te platformy mogą prowadzić do biznesów w szarej strefie. Albo po prostu nielegalnych. I nie chodzi mi o sprzedaż produktów lub usług zabronionych prawem (jak narkotyki i podobne), lecz o osoby faktycznie działające zawodowo, które zarabiają tu bez deklarowania podatków, rejestrowania działalności, wystawiania faktur czy oferowania ustawowej gwarancji…
Przykłady
Choć większość z nich to platformy ogólne, można też znaleźć platformę branżową, jak Vinted, wyspecjalizowany w odzieży.
#2. Sprzedaż usług online
Po produktach to drugi rodzaj biznesu, który przychodzi do głowy. Chodzi przecież o przeniesienie do internetu czegoś -sprzedaży usług- co od zawsze robiono innymi kanałami.
Model biznesowy
Choć zazwyczaj model polega na wymianie czasu na pieniądze, są szczególne przypadki, takie jak SaaS lub inne usługi, w których nie działa to dokładnie w ten sposób.
Przyjrzyjmy się wszystkim możliwościom.
Warianty
Pamiętaj, że te modele nadają się zarówno dla samozatrudnionych / freelancers, jak i firm czy agencji.
Zawody cyfrowe

W tej grupie mamy zawody, które powstały (lub rozwinęły się) wraz z pojawieniem się sektora cyfrowego i do których wykonywania wystarcza PC.
- SEO.
- Trafficker.
- Copywriter.
- Community Manager.
- Projektant / montażysta wideo.
- Analityk.
- …
Tradycyjne zawody dostosowane do kanału cyfrowego

Na przykład:
- Ślusarze.
- Hydraulicy.
- Lekarze.
- Psycholodzy.
- Agencje nieruchomości.
- Restauracje.
- Salony samochodowe.
- …
I wszystko, co tylko przyjdzie ci do głowy. Lista byłaby nieskończona.
Bo niewiele, naprawdę niewiele zawodów opartych na usługach może dziś funkcjonować bez cyfrowej odnogi.
Z drugiej strony marketing i jego kanały mogą się mocno różnić od tego, co widzieliśmy przy sprzedaży produktów. Tutaj katalogi są na porządku dziennym.
SaaS i inne usługi

Możemy też kupować online inne rodzaje usług, które nie wymagają czasu pracy konkretnej osoby, żeby z nich korzystać.
Mam na myśli płatne plany:
- Narzędzia SaaS: takie jak Canva, Dropbox czy ChatGPT (SaaS).
- Inne usługi: takie jak streaming (Netflix), finansowe (Wise) czy internetowe (Lowi), wśród wielu innych.
Firma, która nam je oferuje, pobiera miesięczną lub roczną opłatę pozwalającą z nich korzystać, ale nie jest to wymiana czasu na pieniądze jak przy wcześniejszej sprzedaży usług.
Tego typu biznesy mają zwykle wysokie bariery wejścia, dlatego model ten jest ograniczony de facto do firm.
#3. Sprzedaż treści cyfrowych
Przechodzimy teraz do mniej znanych rodzajów biznesu online.
Albo takich, które wydają nam się mniej realne. Zwłaszcza jeśli mamy już swoje lata.
W rzeczywistości nie muszą być aż tak skomplikowane, jeśli chwilę się zastanowić. Niech powiedzą to tysiące nastolatków próbujących zostać YouTubers.
Model biznesowy
W tym przypadku będziemy tworzyć treści dla naszej publiczności i otrzymywać za nie pieniądze.
Rodzaj treści i sposób pobierania opłat mogą się znacznie różnić.
Warianty
Jeśli odniesiesz sukces, prędzej czy później będziesz musiał założyć działalność lub spółkę, ale gdy tworzenie treści jest tylko drobnym dodatkiem albo czymś okazjonalnym, możesz robić to jako osoba prywatna.
Influencers

Być może najmodniejszy wariant. Znów koncepcja przypomina celebrities z tradycyjnych mediów.
Te osoby tworzą publiczne treści w swoich mediach społecznościowych, żeby followers mogli je oglądać i udostępniać.
Gdy zaczynają mieć znaczącą liczbę followers i interakcji, marki proponują im współprace, a influencers otrzymują wynagrodzenie za reklamę marki albo prowizje od sprzedaży reklamowanych produktów.
Nie jest niczym niezwykłym, że influencer uruchamia własną markę odzieżową, okulary, kremy… dodając do swojego biznesu model sprzedaży produktów.
Youtubers, podcasters

Model biznesowy jest podobny do poprzedniego: oferują bezpłatne treści na kanałach YouTube, Twitch lub podcast i mogą pobierać od marek opłaty za reklamowanie ich produktów w formie sponsoringu lub prowizji od sprzedaży.
Jednak ich głównym źródłem przychodów jest reklama zarządzana przez samą platformę na ich kanałach, z której otrzymują niewielki procent.
Płatne podcasty i newslettery

Choć znów wymieniam podcasty, nie jest to błąd, tylko inny model:
Tutaj treść nie jest publiczna, lecz prywatna. A przychody nie pochodzą z reklam marek, ale od subskrybentów płacących za te treści.
I tak, są ludzie, którzy płacą za takie treści, i to dużo.
Choć model jest bardziej typowy dla rynku amerykańskiego, w Hiszpanii zyskuje na popularności.
Przykłady
- Podimo (płatny podcast).
- Gente invencible (płatny newsletter).
Onlyfans i podobne

Mamy tu platformy, na których twórcy treści udostępniają ekskluzywne treści swoim followers / sponsorom, w wielu przypadkach o charakterze erotycznym albo po prostu seksualnym.
Twórcy uzyskują przychody z subskrypcji, sponsoringu i napiwków od swoich followers.
Patreon, LiberaPay, PayPal i inne formy sponsoringu

Przypomina model Onlyfans, tyle że tutaj treści idą w inną stronę i dotyczą raczej osobistych opinii lub informacji.
Choć jest to prawdopodobnie system sponsoringu najbardziej związany z blogami osobistymi, występuje również w newsletters.
Sponsoring może być jednorazowy lub cykliczny, a do tego dochodzą napiwki jako forma przychodu.
Oczywiście platforma płatnicza zatrzymuje procent każdej transakcji i choć PayPal jako pierwszy oferował taki system, dziś najpopularniejszy jest Patreon.
Poza tymi platformami reklamodawcy mogą na takich blogach i newsletters opiniotwórczych wykupić obecność lub sponsoring.
W ten sposób autor pokazuje swojej publiczności konkretną markę i choć zwykle koszt jest stały, czasem można rozliczać się w CPL lub CPA.
#4. Sprzedaż ruchu online
Idziemy o krok dalej.
Niektóre warianty tego systemu będą nam znajome, ale mogą wydawać się odległe.
Innych po prostu nie znamy, jeśli nie działamy w branży marketingu cyfrowego.
Model biznesowy
Tutaj będziemy wymieniać widoczność i ruch -konwertujący albo nie, zależnie od modelu- na pieniądze.
Można to robić na różne sposoby.
Warianty
W przypadku dwóch wariantów standardem będzie działalność gospodarcza lub firma.
Natomiast przy prowizjach afiliacyjnych, zależnie od skali, może nie być to konieczne.
Reklama cyfrowa
Tę na pewno znamy.
To dokładnie to samo, co w kanałach tradycyjnych: reklamodawca płaci za obecność w ustalonych formatach reklamowych oglądanych przez naszą publiczność.
Reklama online ma dwa różne warianty zależnie od platformy, na której się pojawia, choć oba są zasadniczo podobne.
Reklama w mediach

Bez wątpienia najbardziej znana.
Obejmuje reklamy pojawiające się w mediach takich jak gazety internetowe, magazyny lub blogi (duże). Niezależnie od tego, czy publikacje są ogólne , czy branżowe.
Ten kanał nazywa się display a tutaj królują banery takie jak ten na obrazie otwierającym tę sekcję.
Zwykle wykorzystuje się je w kampaniach branding albo w performance marketing do prospecting.
Istnieje wiele formatów banners zależnych od rozmiaru i bardzo przypominają reklamę w prasie drukowanej. Znasz reklamy dolne, , pół strony i całe strony.
Możemy znaleźć także inne formaty, takie jak:
- Wideo online: spoty wyświetlane przed filmem na platformie.
- Reklamy interstitial lub popups: wyskakujące okna pojawiające się przy ładowaniu strony, które choć w dużej mierze zniknęły po zapowiedzi Google o karaniu ich w mobilnych wersjach stron, nadal czasem się pojawiają.
- Brand-days: banners wyświetlane po bokach medium, działające jak tło i obramowujące publikację.
- Display retargeting: dynamiczne kreacje pokazujące użytkownikowi produkty lub usługi, które oglądał albo dodał do koszyka na stronie reklamodawcy. Przypominają o zakupie i działają naprawdę dobrze.
Jeśli chodzi o rozliczenie, reklamodawca zapłaci według CPM (koszt za tysiąc wyświetleń) albo za wykupione dni, na mniejszych platformach.
Retail media

To samo: reklamujemy nasze produkty, tylko zamiast w mediach robimy to na dużych platformach ecommerce (głównie marketplaces, ale też u dużych graczy branżowych).
W ten sposób zapewniamy produktom widoczność wśród zainteresowanych użytkowników, zwiększając szanse zakupu.
Dostępne formaty zależą od platformy, ale możemy śmiało powiedzieć, że możliwości jest więcej niż w mediach.
Znów mamy pomysł z kanału tradycyjnego –reklamę w punkcie sprzedaży– przeniesiony do online.
Prowizja afiliacyjna

Ten drugi wariant wspomniałem na początku. Czas go wyjaśnić, bo to model znany właściwie tylko marketerom.
I jest to świetny sposób na start w biznesie cyfrowym, więc warto go znać.
W modelu reklamowym po prostu reklamowaliśmy produkty lub usługi i mało obchodziło nas, czy klienci klikną banner -a jeszcze mniej, czy kupią produkt na stronie reklamodawcy-. Tutaj odwracamy sytuację.
Nie liczy się liczba użytkowników wysłanych do reklamodawcy, ale to, żeby wysłani przez nas użytkownicy zarejestrowali się, kupili lub wykupili usługę.
To model oparty na prowizjach identycznych jak u handlowców w tradycyjnych biznesach: jeśli pracujesz tylko za prowizję, zarabiasz, gdy dowozisz wyniki; jeśli nie, nie zarabiasz.
Dlatego modele rozliczane są w CPL (koszt za lead lub rejestrację) albo CPA (koszt pozyskania / zakupu).
Sposób, w jaki kierujesz ruch , zależy od ciebie. Możesz wykorzystać:
- Blog dobrze wypozycjonowany organicznie w konkretnej tematyce. To tzw. strony niszowe. Przykład: Blog placas chinas.
- Platformy porównujące, takie jak Rastreator.
- Profile społecznościowe mikroinfluencers.
- Linki w opisach filmów na YouTube.
- Newsletters z linkami do produktów.
- Strony z okazjami, takie jak Chollómetro.
- Strony z kuponami. Albo sekcje mediów: Cupones de El País.
- Platformy remarketingowe, takie jak Blue Performance.
- Narzędzia do email marketingu, takie jak Probance.
- …
Prawie wszyscy duzi gracze ecommerce mają swoje programy afiliacyjne:
Jak mówię, jeśli masz publiczność dzięki rozwiniętemu profilowi społecznościowemu albo dobrze idą ci SEO i copywriting, to bardzo wygodny sposób na zarobienie kilku dodatkowych euro miesięcznie.
Platformy CPC

To porównywarki internetowe podobne do tych, które właśnie widzieliśmy, tylko że model przychodów nie opiera się na CPL czy CPA, lecz na CPC (koszt za kliknięcie).
Czyli wysyłają ruch do reklamodawcy i pobierają za niego opłatę bez względu na to, co wysłani użytkownicy zrobią na stronie marki.
Sposób, w jaki pozyskują ruch który później przekazują dalej, to:
- Wypracowanie dobrej pozycji organicznej.
- Zbudowanie silnego wizerunku marki.
- System arbitrażu w konkretnym kanale. Zaraz go wyjaśnię.
Przykłady
Systemy arbitrażu

Arbitraż pochodzi ze świata finansów, gdzie polega na wymianie walut między dwiema platformami, na których występuje różnica cen.
Przykład:
- Jedna platforma ma kurs Euro / Dolar na poziomie 1,15.
- Druga platforma ma go na poziomie 1,11.
- Trader kupuje dolary za euro tam, gdzie są tańsze, i szybko sprzedaje tam, gdzie są droższe, zgarniając różnicę.
W marketingu online chodzi o firmy będące ekspertami w konkretnym kanale, takim jak AdWords lub Shopping.
Kupują ruch w tych kanałach po niskiej cenie, a następnie odsprzedają go reklamodawcy po wyższym CPC.
Proces wygląda tak:
- Reklamodawca kupuje od tych platform ruch za, na przykład, 0,18€.
- Platformy uruchamiają kampanie w Shopping kosztujące je 0,15€ za kliknięcie i kierujące na stronę reklamodawcy.
- Zostaje im marża 0,03€ za każde kliknięcie.
Choć marża to tylko centy, w dużej skali robi się z tego bardzo dużo centów.
Trzeba być naprawdę dobrym w optymalizacji konkretnego kanału, żeby wypracować taką różnicę, bo reklamodawca nie jest głupi i gdyby mógł zrobić to sam i zaoszczędzić ten dodatkowy koszt, zrobiłby to.
#5. Sprzedaż szkoleń online
Ostatnia możliwość jest, moim zdaniem, la crème de la crème cyfrowych modeli biznesowych. Z kilku powodów:
- Maksymalna skalowalność: tworzysz treść raz i sprzedajesz ją -teoretycznie- nieskończoną liczbę razy.
- Prostsza dystrybucja: brak logistyki rozumianej jako transport. Można uznać ją za darmową -albo prawie darmową- i natychmiastową.
- Jest kompatybilna z każdym rodzajem pracy: bez względu na to, czy jesteś samozatrudniony, urzędnikiem czy pracujesz na etacie.
- Choć nie są to przychody pasywne -sprzedaż nigdy nie jest pasywna- pozwala ci fakturować automatycznie podczas gdy robisz inne rzeczy (na przykład śpisz).
- Jeśli lubisz swoją pracę i masz kilka lat doświadczenia, to niemal logiczny krok, żeby zacząć szkolić innych.
- Ta elastyczność formatów pozwala każdemu szkoleniowcowi wybrać te, które są dla niego najprostsze, bez konieczności zdobywania zaplecza technicznego, jeśli go nie ma.
Ale po tym wszystkim trzeba to po prostu lubić.
Nie każdy lubi szkolić. I nie każdy się do tego nadaje.
Tak po prostu jest.
Ale jak mówię, naprawdę warto to rozważyć.
Jeszcze jedna rzecz przed omówieniem różnych możliwości: chcę wyjaśnić, że do tego modelu nie zaliczam sprzedaży szkoleń przez internet, bo to nie to samo co sprzedaż szkoleń online.
W pierwszym przypadku chodziłoby o sprzedaż szkoleń stacjonarnych (FP, studia, Master) kanałami cyfrowymi i moim zdaniem byłaby to sprzedaż usług.
Tutaj mówię o szkoleniach konsumowanych w dowolnym formacie cyfrowym.
Model biznesowy
Model jest jasny: sprzedaż treści szkoleniowych w dowolnym formacie cyfrowym (wideo, audio, newsletter lub ebook).
Warianty
Mamy dwa warianty, zależnie od tego, czy jest to sprzedaż jednorazowa czy subskrypcja.
Można by też podzielić je według tego, czy szkolenie jest na żywo czy nagrane wcześniej, ale moim zdaniem lepiej rozdzielić je według poprzedniego kryterium.
Jednorazowa sprzedaż szkoleń online

Typowe dla:
- Kursów.
- Masterclass.
- Ebook.
System jest prosty: kupujesz kurs i otrzymujesz materiały w jednej z dostępnych form, zależnie od wybranej platformy sprzedażowej.
Platformy do sprzedaży szkoleń online
Mamy trzy:
Własna platforma
Najczęściej używa się tutaj WordPress z Stripe jako bramką płatniczą.
Ten system daje twórcy największą kontrolę nad wszystkim i większą marżę, ale w zamian wymaga więcej zarządzania i pełnej promocji szkolenia.
Tak właśnie mam zbudowany swój system.
Platforma mieszana
Najbardziej typowa obecnie jest Gumroad.
Platforma ułatwia życie w zakresie technologii -w tym dystrybucji materiałów- i fakturowania.
I pobiera za to prowizję (która może zmienić się w dowolnym momencie).
Platforma zewnętrzna
Platformy takie jak Domestika, , Udemy i podobne.
Tutaj role się odwracają: w wielu przypadkach twórca dostaje tylko prowizję, a większość kwoty płaconej przez użytkownika zgarnia platforma.
To oznacza, że trzeba sprzedawać dużo, żeby było to opłacalne.
Z drugiej strony odpada zarządzanie, technologia, dystrybucja treści i fakturowanie, a zasięg kursu rośnie wielokrotnie.
Naprawdę trudno wybrać jeden z trzech systemów, bo każdy ma mocne i słabe strony.
To konkretna sytuacja każdego biznesu przechyli szalę na jedną z trzech dróg.
Sprzedaż szkoleń online w subskrypcji

Chodzi przede wszystkim o członkostwa.
W tym przypadku pobieramy co miesiąc opłatę od klienta za dostęp (jak na siłowni) i stale dodajemy nowe treści.
Ten model ma przede wszystkim dwie zalety:
- Sprzedajesz raz, ale zarabiasz wiele razy (co miesiąc).
- Poza tym przychody są bardziej przewidywalne.
Główną wadą jest to, że musisz stale tworzyć nowe treści.
Bez względu na pogodę.
Do tego może dojść konieczność zapewniania wsparcia członkom, a jeśli całość zbyt mocno urośnie, czas poświęcony na obsługę może wymknąć się spod kontroli.
Modele członkostwa
Jest wiele różnych modeli:
- Niezależne kursy lub lekcje, które realizujesz we własnym tempie.
- Częstotliwość tygodniowa lub miesięczna.
- Format wideo, audio lub tekstowy.
- Treści stałe lub ulotne, więc jeśli nie jesteś członkiem w danym momencie, tracisz do nich dostęp.
- Stawki premium lub ekonomiczne.
Technologia
Poza naprawdę dużymi projektami CMS członkostwa to zwykle WordPress albo Kajabi.
Przykłady
Jest ich bardzo dużo, ale do najpopularniejszych należą:
I to już wszystko, co chciałem ci powiedzieć o biznesach online, ale przed końcem zostawię jeszcze kilka uwag.
Końcowe wnioski
Po pierwsze, nie wiem, czy znałeś wszystkie te modele.
Jeśli dotarłeś aż tutaj, prawdopodobnie nie.
Powiem ci, że jest ich więcej, ale te są najważniejsze i pozwalają zorientować się, czego można się spodziewać.
Uważam też, że biznesy cyfrowe mają wiele przewag nad fizycznymi, takich jak niższe koszty czy realna możliwość pracy gdzie i kiedy chcesz.
Oczywiście niektóre modele nadają się do tego lepiej niż inne.
Poza tym są bardzo elastyczne, więc możesz poświęcać im pełny etat albo tylko część dnia.
Ale nie są darmowe, jak wiele osób myśli przed startem.
I nie są darmowe ani pod względem czasu, ani pieniędzy, choć jak mówię, potrzebna inwestycja jest (dużo) mniejsza.
Formalności administracyjne też stają się prostsze. W niektórych przypadkach nie trzeba robić właściwie nic.
Nie ma tu pozwoleń na otwarcie, czynszu, pracowników pod opieką itd., jeśli tego nie chcesz.
Jeśli więc myślisz o uruchomieniu jakiegoś biznesu, zostawiam kilka linków, które mogą pomóc:
- Rodzaje ecommerce: artykuł z przydatnymi informacjami o tym typie biznesów cyfrowych.
- Szkolenie z budowy biznesu ecommerce: gdzie krok po kroku pokazuję drogę od zera do w pełni działającego sklepu internetowego na każdym poziomie.
- Kurs analityki dla ecommerce: jeśli masz już swój biznes, ale czujesz, że nie masz nad nim kontroli i chcesz ją odzyskać, być może to ci pomoże.
Jeśli po przeczytaniu tego artykułu i podlinkowanych tekstów nadal masz ochotę na więcej, możesz dostawać codzienną poradę o biznesach cyfrowych.
Tuż poniżej znajdziesz formularz zapisu do mojego newsletter.


Dodaj komentarz