
Bardzo lubię ten przykład sukcesu, bo jest dość kompletny. I przy tym całkiem typowy.
Chodzi o klienta, Fernando Garcíę Méndeza — prawnika — który przeszedł od pracy dla różnych firm, głównie banków, do samozatrudnienia i założenia własnej kancelarii.
Co się stało?
Po kilku miesiącach telefon dzwonił rzadziej, niż oczekiwał.
Typowa sytuacja na początku: nie masz pojęcia, jak duży będzie popyt. Jeśli nie dysponujesz już dobrą listą klientów lub adresów e-mail albo sporym budżetem, będzie niewielki.
Po tym czasie skontaktował się więc ze mną, ponieważ chciał stronę internetową.
I wtedy wszystko się zaczęło.
Índice de Contenidos del Artículo
Potrzeba klienta
Jak mówiłem, Fernando sądził, że potrzebuje strony internetowej.
W rzeczywistości potrzebował klientów.
Tak, dziś strona internetowa jest sposobem pozyskiwania klientów, ale nawet doskonale zoptymalizowana pod Google strona sama z siebie nie przynosi klientów.
Przynajmniej nie z dnia na dzień.
SEO potrzebuje więcej czasu, żeby zadziałać.
I prawdopodobnie również inwestycji w pozyskiwanie linków.
Tak to wygląda w 2025 roku (uwaga, spoiler: nie będzie lepiej, tylko gorzej).
Fernando naprawdę potrzebował systemu pozyskiwania leadów.
Strona internetowa była częścią systemu, podobnie jak zamiana leadów w klientów, za którą odpowiadał sam prawnik.
Właśnie to wyjaśniłem Fernandowi podczas naszego pierwszego spotkania, razem z możliwymi opcjami zbudowania takiego systemu, które wtedy przychodziły mi do głowy.
Poprosiłem go też, by przeczytał propozycję, którą miałem wysłać mu e-mailem kilka dni później, gdy przekaże mi informacje potrzebne do nieco dokładniejszej analizy projektu.
Zaproponowane przeze mnie rozwiązanie i jego realizacja
Po przeanalizowaniu popytu na jego usługi było jasne, że projekt będzie lokalny i stacjonarny — żadnego prawnika online. Wiedziałem więc, jakie podejście marketingowe powinniśmy przyjąć.
Prosty funnel, maksymalnie zautomatyzowany, bo zasoby były ograniczone. Przynajmniej na początek.
To dotyczyło góry lejka, czyli przyciągania klientów.
Konwersja na lead odbywała się na stronie. I właśnie tam pojawiła się jedna dobra i jedna zła wiadomość.
Plusem było to, że propozycja wartości Fernando była przekonująca. Mogła dobrze zadziałać. I rzeczywiście zadziałała.
Minusem było to, że nie mogliśmy ograniczyć strony do minimum, jak planowaliśmy. Nie wystarczyła strona główna, cztery usługi i strona kontaktowa, jak uzgodniliśmy. Takie podejście działałoby tylko połowicznie.
Powiedziałem mu więc o tym i mocno rozszerzyliśmy projekt. Na tyle, by miał znacznie więcej sensu. I to mimo że Fernando specjalizuje się wyłącznie w prawie cywilnym, które obejmuje wiele obszarów.
To oznaczało sporą ilość dodatkowej pracy na każdym poziomie:
- Przygotowanie tekstów, za które odpowiadał Fernando.
- Stworzenie sekcji strony i ich optymalizacja SEO.
- Rozszerzenie początkowego marketingu.
A gdy przetłumaczyliśmy stronę, doszło jeszcze więcej tego samego.
Praca, początkowo zaplanowana na półtora miesiąca, ostatecznie zajęła prawie trzy miesiące, a jej proces wyglądał następująco:
- Analiza rynku, konkurencji i popytu.
- Opracowanie planu marketingu partyzanckiego.
- Niezbędny plan analytics.
- Stworzenie strony internetowej.
- Uruchomienie kampanii.
- Comiesięczne monitorowanie i optymalizacja.
Patrząc na wyniki, zarówno rozszerzenie początkowego zakresu, jak i rozwój wszystkich elementów projektu — poza moją pracą identyfikacją wizualną, zdjęciami i tekstami zajmowali się różni specjaliści — okazały się trafnymi decyzjami.
Rezultat współpracy
Podsumuję to tak:
Przeszedł od zbyt małej liczby klientów do zatrudnienia kolejnej prawniczki do pomocy przy sprawach zaledwie trzy miesiące po starcie.
To prawda.
On sam może ci to potwierdzić:

Przy stałym i automatycznym napływie leadów, akceptowalnym CPL oraz umiejętności Fernando w domykaniu leadów biznes nie przestał rosnąć.
Szkoda, że w segmencie B2C tej branży prawie nie ma powtarzalności — co jest logiczne i normalne — bo inaczej za kilka lat mówilibyśmy o naprawdę dużym projekcie.
Taki jest poziom.
Kolejne kroki
Mimo braku powtarzalności Fernando wiedział, że chce dalej rozwijać biznes. Projekt musiał rosnąć razem z nim. I właśnie tak zrobiliśmy.
Skalowanie biznesu
Gdy firma ma system działający na każdym poziomie — pozyskiwanie klientów, realizacja usługi i pozytywny feedback — naturalne jest, że chce go skalować i zarabiać więcej.
A najlepiej zacząć od rozsądnego zwiększenia budżetu reklamowego — czyli na podstawie danych i z głową.
Jeśli system jest solidny i dobrze zbudowany na każdym poziomie, wyniki się pojawiają. Jeśli nie, coś gdzieś pęka.
W tym przypadku podwojenie miesięcznego budżetu zadziałało znakomicie. Doprowadziło nawet obecny zespół do granic wydajności, a nadal pozostało pole do poprawy przed kolejnym skokiem.
Dodawanie funkcji do strony
Żywa strona internetowa to taka, która otrzymuje kolejne usprawnienia wraz ze zmianami otoczenia. Ta nie była wyjątkiem.
Wdrożyliśmy kilka małych i kilka znacznie większych usprawnień. Najważniejszym było chyba wspomniane tłumaczenie na angielski, które pozwoliło mu dotrzeć do interesującej grupy odbiorców tutaj, na Costa del Sol.
Migracja projektu
Rok po starcie Fernando chciał sformalizować współpracę z Pablem de Gálvezem, innym prawnikiem, z którym dzielił kancelarię.
Spotkałem się z nimi, gdy poprosili mnie o wykonanie pełnej migracji. Wyjaśniłem dostępne opcje: stworzenie nowej strony pod nową nazwą handlową albo migrację strony Fernando.
Po przeanalizowaniu budżetów oraz zalet i wad każdej drogi wybrali drugą opcję, obejmującą:
- Zmianę projektu i rozbudowę strony.
- Zmianę domeny.
- Zmiany w kampaniach marketingowych i korekty SEO.
- Migrację firmowych kont e-mail.
Rezultat był taki, że proces, który może stać się niepotrzebnie skomplikowany i dużo bardziej podatny na błędy, jeśli prowadzi go ktoś inny niż twórca pierwszej strony, w tym przypadku przebiegł bardzo sprawnie.
Po piętnastu dniach korzystali już z nowych kont e-mail, a po półtora miesiąca nowa strona działała ze wszystkimi zmianami i rozszerzeniami, wykonanymi przekierowaniami oraz aktywnymi kampaniami kierującymi na nową domenę.
Wyjątkowo płynna i bezbolesna migracja, co wcale nie jest regułą — szczerze mówiąc, zdarza się rzadko. Udało się również utrzymać pozycje w top 3 dla najważniejszych transakcyjnych słów kluczowych.

Tutaj możesz zobaczyć rezultat: https://abogadosdegalvezygarciamendez.com/
Wnioski
Uważam, że taki projekt, mimo że jest dość typowy — lokalna firma usługowa chce pozyskiwać klientów przez internet — ma dużą wartość.
Co więcej, jest wartościowy właśnie dlatego: strona internetowa pozyskująca klientów powinna być standardem.
Mimo to często spotykam przedsiębiorców lub osoby samozatrudnione, których strony nie działają tak, jak by chcieli.
I irytuje mnie, gdy widzę, jaką szansę tracą.
Każdy ma jednak prawo podejmować decyzje, które uważa za najlepsze dla swojego biznesu.
Jeśli sądzisz, że twojej firmie przydałoby się coś podobnego do tego, co tu opisałem, masz trzy opcje:
- Pod tym linkiem wyjaśniam więcej na temat mojej usługi tworzenia stron internetowych albo, jeszcze lepiej, doradztwa dla biznesu cyfrowego. Ten przypadek łączy obie rzeczy.
- Możesz też kupić moje szkolenie z cyfrowego biznesu lokalnego, w którym krok po kroku wyjaśniam, jak powtórzyć to, co zrobiłem z Fernando, abyś mógł zrobić to samodzielnie i się nauczyć, nawet bez wcześniejszej wiedzy.
- A jeśli szukasz rozwiązania hybrydowego — nauki z prowadzeniem i wsparciem — oferuję mój mentoring dla biznesu cyfrowego. Skupimy się wyłącznie na twoich potrzebach i potrzebach twojej firmy.
Możesz skontaktować się ze mną bezpośrednio z tej strony.
A jeśli chcesz więcej informacji o biznesie cyfrowym, zobaczymy się tutaj za siedem dni z nowym artykułem albo na moim kanale YouTube, gdzie znajdziesz poradniki, kursy i masterclassy..

Dodaj komentarz