Wszystko, co musisz wiedzieć, ZANIM to zrobisz.
Dobrze, rozważasz migrację swojego narzędzia do e-maili, ponieważ…
- Nasłuchałeś się bardzo złych opinii o swoim.
- Nasłuchałeś się bardzo dobrych opinii o innym.
- Jest tańsze.
- Jest inne z większą liczbą funkcji.
- Jest inne z większą liczbą funkcji, których rzeczywiście potrzebujesz.
- Dostarczalność twojego obecnego narzędzia mogłaby być lepsza.
- Przeczytałeś na LinkedIn, że jeśli chcesz odnieść sukces w e-commerce, musisz używać Shopify z Klaviyo.
- …
Otóż moim zdaniem jedynie dostarczalność i potrzeba konkretnych funkcji same w sobie uzasadniają zmianę narzędzia do e-mail marketingu.
A teraz wyjaśnię dlaczego:
Na filmie:
A poniżej szerzej, w tekście.
Índice de Contenidos del Artículo
Dlaczego (nie) zmieniać narzędzia
Jeśli choć trochę pracujesz z e-mail marketingiem, zmiana narzędzia nie jest błahostką.
Wymaga szeregu kroków i zasobów, o których mogłeś początkowo nie pomyśleć. Warto je poznać przed podjęciem decyzji.
Zwłaszcza gdy mówimy o narzędziu do e-mail marketingu dla e-commerce, ponieważ funkcje potrzebne w takich przypadkach są znacznie szersze niż te, których potrzebuje firma usługowa albo osoba budująca markę osobistą i wysyłająca codzienny lub cotygodniowy e-mail do swojej listy.
Dlatego choć na pierwszy rzut oka zmiana może wydawać się korzystna, po zrozumieniu wszystkiego, co się z nią wiąże, możesz spojrzeć na nią inaczej: być może zdecydujesz się zostać przy obecnym rozwiązaniu. Albo spróbujesz sprawić, by aktualne narzędzie robiło to, czego potrzebujesz.
Jednak w przypadku dostarczalności nie da się tego obejść. Tu naprawdę są narzędzia lepsze i gorsze. Pomijając dobre i złe praktyki po twojej stronie, oczywiście.
Dlatego w tym artykule przedstawiam kroki, które musisz wykonać, jeśli zdecydujesz się na zmianę. Dalej decyzja należy już do ciebie.
Przy okazji, jeśli dopiero zaczynasz z e-mail marketingiem, dobrze przemyśl, gdzie jesteś teraz i gdzie chcesz być za rok. Jeśli traktujesz ten kanał poważnie (a powinieneś), lepiej od początku płacić za narzędzie, które później pozwoli się skalować, niż zaczynać bezpłatnie i potem migrować.
Zostałeś ostrzeżony.
Przy okazji, jeśli jesteś na tym początkowym etapie, warto zajrzeć do tego poradnika, ponieważ może podsunąć ci kierunek i pomysły na prowadzenie tego kanału w e-commerce.
Na czym opieram swoją opinię: trochę historii
Zanim przejdę do kolejnych kroków procesu, chcę wyjaśnić, dlaczego uważam, że mogę udzielać ci porad w tym temacie.
Jeśli już mnie znasz, możesz spokojnie pominąć ten punkt. Jeśli jesteś tu pierwszy raz, powiem tylko, że wysyłam e-maile od 2008 roku, gdy zacząłem pracę w marketingu.
Od tamtej pory zdążyłem pracować z wieloma różnymi narzędziami:
- Zacząłem od desktopowego Outlooka, kopiując adresy e-mail z baz w Excelu i wklejając je w polu UDW. Tak mnie nauczono w firmie i tak robiłem. Spoiler: dziś nawet nie próbuj tego robić.
- W kolejnej firmie korzystaliśmy z innego narzędzia desktopowego wyspecjalizowanego w masowych wysyłkach. Nie pamiętam jego nazwy, ale trzeba było uwzględniać wykupiony w hostingu limit wysyłek e-maili na godzinę. Gdy się go przekroczyło, hosting wstrzymywał konto. Kolejne rozwiązanie całkowicie przestarzałe z dzisiejszej perspektywy.
- Następnym narzędziem, którego używałem już w TiendAnimal, było PHPList. Internetowe oprogramowanie open-source konfigurowane na własnym serwerze, które umożliwiało wysyłkę. Zmiana była znacząca: listy synchronizowane z CMS-em i troska o reputację serwera.
- Parę lat później, gdy zabrakło nam funkcji, przeszliśmy na Return On Mail. To narzędzie było oprogramowaniem startupu należącego do jednego z doradców audytujących firmę przed sprzedażą. Pomysł i podejście były dobre, ale narzędzie było bardzo, bardzo niedojrzałe. Po 'skomplikowanej' konfiguracji –mówiąc delikatnie– stało się jasne, że się nie sprawdzi, więc…
- Przeszliśmy na Splio. Proces przypadł na moment, gdy odchodziłem z firmy. Poza zebraniem wymagań technicznych i biznesowych potrzebnych do integracji –mówimy już o poważnych narzędziach obsługujących miliony wysyłek dziennie– przekazałem je tech leadowi mojego zespołu i szczerze mówiąc, niewiele uczestniczyłem w procesie. Nie wiem więc dokładnie, jak przebiegł, choć podejrzewam, że dobrze, bo narzędzie zostało na kilka lat.
- Tymczasem w Yo pongo el hielo zaczęliśmy od MailRelay, które działało całkiem dobrze. Do chwili, gdy z dnia na dzień zamknęli nam konto, i to w wyjątkowo nieprzyjemny sposób.
- Zostaliśmy zmuszeni do szybkiej migracji na inne narzędzie. Tym razem wybraliśmy Sendy, oprogramowanie instalowane na własnym serwerze, które wysyła e-maile przez Amazon S3 za śmiesznie niską cenę.
- Równolegle z narzędziami do masowych wysyłek przetestowaliśmy w projekcie najpierw CartsGuru, do odzyskiwania koszyków, a następnie Connectif do całej automatyzacji. Drugie było lepsze od pierwszego, ale ostatecznie…
- Zbudowaliśmy własne autorskie rozwiązanie do automatyzacji, pobierające dane bezpośrednio z bazy CMS-u i wysyłające przez serwery Amazon, na których skonfigurowaliśmy Sendy. Tego systemu używamy do dziś.
- W swojej działalności osobistej zacząłem od MailRelay, bo w tamtym czasie byliśmy z niego zadowoleni w Yo pongo el hielo, a ja znałem jego działanie. Kontynuowanie wydawało się więc logiczne. Wtedy wysyłałem jednak niewiele e-maili, dlatego dostarczalność była wysoka.
- Od dwóch lat, wraz ze wzrostem liczby wysyłanych e-maili, dostarczalność jednak spada. I to mocno. Nie pozostaje mi więc nic innego niż migracja. Wybrałem Acumbamail..
- Powód jest taki, że podczas pracy konsultingowej widziałem wyniki bardzo dużych firm wysyłających mnóstwo e-maili oraz mniejszych, które także wysyłają ich sporo. Firm korzystających z Brevo , Probance, Hubspot , SalesManago… oraz Acumbamail. To ostatnie miało najlepszą dostarczalność. Ponieważ jestem w trakcie migracji, uznałem, że artykuł na ten temat może ci się przydać.
- Przy okazji korzystałem też z kilku innych platform. Te, które teraz pamiętam: Mailchimp zarówno w Lowi, jak i u niektórych klientów. Nigdy nie czułem się z nim szczególnie swobodnie i nie uważam go za tani, więc zwykle go nie polecam.
- Korzystałem też z MailerLite w Círculo Copy i konfigurowałem je kilku innym klientom. To narzędzie podoba mi się znacznie bardziej.
Jak widzisz, nie żartowałem, mówiąc, że korzystałem z wielu narzędzi i 'cieszyłem się' migracjami między nimi.
Dlatego bardzo dobrze znam wszystkie potrzebne kroki i teraz wreszcie je wyjaśnię.
Kroki migracji platformy e-mailowej
Chcę, żeby było jasne, że wyjaśnię wszystko na 'wysokim poziomie'. Nie będę więc wchodzić w szczegóły konfiguracji ani konkretne przypadki.
Nie, bo to nie jest szczegółowy tutorial. Głównie dlatego, że istnieje nieskończenie wiele scenariuszy migracji –między dwoma konkretnymi narzędziami, z kilku do jednego, z jednego wielofunkcyjnego do kilku…– a proces w każdym przypadku trochę się różni.
Ten artykuł jest raczej przewodnikiem orientacyjnym, który ma dwa cele:
- Żebyś zrozumiał wszystko, co wiąże się z migracją.
- Żebyś, jeśli zdecydujesz się ją przeprowadzić, dokładnie wiedział, jakie kroki wykonać i w jakiej kolejności.
Powtórzę też to, co pisałem wyżej: narzędzie do e-mail marketingu potrzebne w e-commerce z produktami fizycznymi lub cyfrowymi jest zupełnie inne niż to, którego potrzebuje firma usługowa albo osobista strona internetowa.
Funkcje w obu przypadkach nie są do siebie w ogóle podobne.
Jednak wiele kroków procesu jest wspólnych, a inne dotyczą wyłącznie konkretnego rodzaju działalności. Zaznaczę to w tytule danego kroku.
Uważam też, że warto podzielić te kroki na trzy grupy:
- Kroki, które musisz wykonać przed rozpoczęciem migracji.
- Kroki dotyczące samej migracji.
- Kroki, które musisz wykonać po migracji.
To ważne, ponieważ koniecznie musisz wykonać kroki z pierwszej grupy, gdyż działają jak sygnalizacja świetlna, która musi dać zielone światło dalszemu procesowi.
Jeśli o nich zapomnisz, prawdopodobnie prędzej niż później pożałujesz rozpoczęcia tej drogi.
Kroki przed rozpoczęciem migracji
Dobrze, gdy uznasz już, że zmiana platformy jest konieczna, musisz:
#1. Obliczyć wolumeny i koszty
Ten pierwszy krok jest oczywisty: musisz obliczyć liczbę wysyłek, które obecnie realizujesz –lub chcesz realizować– aby porównać koszt obecnego i nowego narzędzia.
W ten sposób od razu przechodzimy do kosztów.
Nie mówię, żebyś szacował wzrost przychodów, bo jesteś bardzo daleko od możliwości jego określenia: nie wiesz, jak przebiegnie migracja, ile osób stracisz w procesie ani o ile poprawi się dostarczalność w twoim przypadku.
#2. Sprawdzić zmienne (kluczowe w e-commerce)
W osobistym newsletterze lub firmie usługowej adres e-mail i imię (nie zawsze) w zupełności wystarczą, a poradzi sobie z nimi każde narzędzie e-mailowe.
W e-commerce możesz jednak mieć znacznie więcej zmiennych:
- Liczba dokonanych zakupów.
- Wartość zakupów.
- Data zakupów.
- Zakupione produkty.
- Preferowana kategoria produktu lub usługi.
- Data wizyt na stronie.
- Typ klienta.
- Zmienne demograficzne (płeć, wiek).
Jeśli chcesz migrować i korzystasz z tych zmiennych na obecnej platformie, upewnij się, że nadal będziesz mógł ich używać na kolejnej.
#3. Przejrzeć funkcje
W przypadku osobistego newslettera radziłbym przede wszystkim przyjrzeć się automatyzacjom, na przykład dodawaniu subskrybenta do grupy 'codzienny e-mail' po przejściu odpowiedniego lejka.
Nie wszystkie narzędzia robią to automatycznie, co oznacza pracę ręczną albo tworzenie automatyzacji za pomocą narzędzi zewnętrznych.
W e-commerce jest to znacznie ważniejsze, bo prawdopodobnie masz zautomatyzowane przepływy (porzucony koszyk, pierwszy zakup, drugi zakup, nieaktywni klienci i tak dalej).
Musisz koniecznie upewnić się, że przepływy można odtworzyć, i sprawdzić, jak trudne to będzie.
W zależności od tego, co masz zbudowane, może to być OGROMNY argument przeciwko migracji. Albo powód, by uwzględnić koszt roboczogodzin. Albo zaplanować równoległe używanie obu narzędzi podczas integracji i stopniowego przenoszenia funkcji z jednego do drugiego.
#4. Zapytać o proces integracji
W przypadku osobistych newsletterów lub firm usługowych znowu będzie tego niewiele: zmiana kilku formularzy na stronie, aby kierowały do nowego narzędzia.
W sklepach internetowych integracja może być jednak złożona ze względu na liczbę zmiennych. Albo nie.
Czasem wystarczy prosty moduł dodany do CMS-u. Albo import CSV.
W innych przypadkach potrzebny będzie development, aby nowe narzędzie pobierało wymagane informacje.
Upewnij się, po czyjej stronie leży wysiłek związany z integracją: twojej czy zespołu narzędzia e-mailowego.
Kroki migracji platformy do e-mail marketingu
Po przeanalizowaniu wszystkiego powyżej, jeśli jesteśmy przekonani, że potrzebujemy zmiany, robimy to:
#5. Kupić nowe narzędzie
Znów coś oczywistego.
Na tym etapie musisz znaleźć najlepszą opcję: koszt według liczby wysyłek, stały plan miesięczny, plan roczny, plan dożywotni z możliwością skalowania lub bez niej…
W zależności od projektu koszt takich narzędzi może być wysoki (licencja Splio na rok w TiendAnimal kosztowała 35k, jeśli pamięć mnie nie myli).
Zależy to również od twojego przepływu gotówki: plan roczny trzeba opłacić z góry, natomiast droższy miesięczny możesz regulować co miesiąc.
To decyzje, które musisz podjąć teraz.
Jestem wielkim fanem planów dożywotnich, bo pozwalają zaoszczędzić mnóstwo pieniędzy. W zamian ryzykujesz jednak, że platforma kiedyś przestanie działać, a w zależności od momentu zakupu plan mógł ostatecznie nie być najbardziej opłacalną opcją.
#6. Integracja (wyłącznie e-commerce)
To, o czym wspominałem wcześniej: musisz sprawdzić, jak narzędzie e-mailowe pobiera potrzebne dane klientów. Może to robić przez moduł CMS-u, import plików z endpointami lub FTP, API do ERP…
Możliwości jest wiele, jedne prostsze od innych.
#7. Konfiguracja rekordów DNS i weryfikacja antyspamowa
W każdym przypadku trzeba:
- Zarejestrować naszą domenę w narzędziu e-mailowym.
- Zweryfikować SPF, DKIM i DMARC. Robi się to za pomocą rekordów DNS na naszym serwerze lub CDN-ie (takim jak Cloudflare).
- Na koniec sprawdzimy, czy zostały wprowadzone prawidłowo i czy główni dostawcy ESP (Gmail, Amazon, Outlook, Yahoo…) je akceptują.
Ten krok jest niezbędny, aby przejść przez ich filtry antyspamowe.
#8. Odtworzyć automatyzacje
Jak wspominałem wyżej, w zależności od tego, co mamy zbudowane, może to być bardzo długi krok. Albo nie.
Chodzi o to, by nowe narzędzie robiło dokładnie to samo co poprzednie.
Jeśli poprzednie robiło niewiele, ten krok będzie krótki. Jeśli robiło dużo, prawdopodobnie będzie najdłuższy ze wszystkich.
#9. Odtworzyć wygląd e-maili
Na początek e-mail potwierdzający subskrypcję (double opt-in).
Następnie trzeba wybrać szablon i dodać stopkę z tekstami prawnymi oraz linkiem do wypisu.
Te dwa punkty obowiązują zawsze.
W e-commerce musisz zrobić coś więcej: upewnić się, że nowe narzędzie potrafi pobrać i wyświetlić wszystkie dane pokazywane przez poprzednie:
- Nazwa produktu.
- Zdjęcie.
- Przekreślona cena.
- Cena promocyjna.
- Plakietka.
- Darmowa wysyłka lub inne promocje produktu.
Zwykle ten krok jest tak automatyczny, że uznajemy go za pewnik, choć nie zawsze nim jest. Lepiej więc dokładnie to sprawdzić przed zmianą.
W najgorszym razie wystarczy wziąć stary szablon i zmienić zmienne w nowym, aby odtworzyć wygląd.
#10. Zmienić formularze na stronie
Najpierw trzeba zlokalizować wszystkie formularze, które musimy zmienić.
Następnie tworzymy nowe formularze w narzędziu (proste wdrożenia) albo zmieniamy obecne tak, aby kierowały do nowej platformy (bardziej złożone wdrożenia).
Czas potrzebny na ten etap znów zależy od liczby formularzy na stronie. Jeśli jest to osobista witryna taka jak Isra Bravo, pójdzie szybko, bo ma tylko jeden.
W e-commerce prawdopodobnie będzie ich więcej:
- Popup.
- Dolny baner.
- Strefa klienta.
- Checkout.
- …
W każdym razie sposób tworzenia formularzy i wszystko, co się z tym wiąże, znacznie różni się między narzędziami: komunikaty po poprawnym wysłaniu, e-mail double opt-in i strony potwierdzenia są konfigurowane inaczej w każdym przypadku.
Nawet kwestia tego, czy narzędzie pozwala dodać HTML czy tylko tekst do określonych pól lub e-maili, może całkowicie zmienić zbudowany wcześniej przepływ.
Jeśli masz kilka formularzy, odtworzenie wszystkiego w nowym narzędziu zajmie czas.
Po ich zmianie przychodzi wreszcie moment, aby sprawdzić na produkcji, czy wszystkie lejki działają, rejestrując się w każdym z nich z różnych adresów e-mail i sprawdzając otrzymane wiadomości. Możesz użyć tego triku w tym celu.
#11. Migrować subskrybentów
Ten krok trzeba wykonać równocześnie z poprzednim, aby bazy danych starego i nowego narzędzia były jak najlepiej zsynchronizowane.
Wcześniej musimy przemyśleć i rozstrzygnąć kwestie takie jak:
- Co zrobić z wypisanymi użytkownikami: dodać ich do listy blokowanych adresów? Czy nowe narzędzie ma listę lub grupę wypisanych?
- Co zrobić z użytkownikami bez double opt-in. Chodzi o osoby, które się zapisały, ale nie potwierdziły kliknięciem linku (być może trafił do spamu): dodać je jako zaakceptowane? Wysłać e-mail potwierdzający? Wiadomość wyjaśniającą sytuację z linkiem do wypisu? Nie dodawać ich?
- Co zrobić z listami/grupami: czy warto używać tych samych? Jak importować użytkowników do każdej z nich: podczas pierwszego importu czy można później przez CSV?
Kroki po migracji
Po zakończeniu samej migracji twoja praca jeszcze się nie kończy. Zostaje kilka rzeczy do zrobienia.
#12. Zaktualizować teksty prawne
Zgodnie z RODO musisz dodać do polityki prywatności informację, że będziesz udostępniać dane osobowe nowej platformie e-mailowej.
A jeśli pojawią się nowe cookies, trzeba wspomnieć o tym również w polityce cookies.
#13. Obsługiwać wypisy
Musimy uwzględnić kilka szczegółów:
Po pierwsze, po migracji wypisy będą nadal trafiały do starego narzędzia, bo użytkownicy będą klikać linki w dawnych e-mailach. Dlatego opracuj procedurę –automatyczną lub ręczną– przenoszenia do nowej platformy wypisów dokonanych w starym narzędziu już po migracji.
Jeśli w twoim systemie działa kilka narzędzi do wysyłki e-maili –w e-commerce typowe jest na przykład używanie jednego do masowych wysyłek, a drugiego do automatyzacji– musisz zaprojektować i stworzyć system, który będzie synchronizował wypisy, tak aby użytkownik wypisany w jednym narzędziu automatycznie wypisał się we wszystkich.
#14. Zacząć wysyłać
W zależności od narzędzia i liczby subskrybentów możesz już następnego dnia wysłać do całej listy albo będziesz musiał rozgrzać serwer.
Serwery e-mailowe mają reputację. Im wyższa, tym bardziej podobają się dużym ESP i tym większa szansa, że twoje e-maile trafią do skrzynki odbiorczej lub zakładki Oferty, a nie do spamu.
Serwer nie może jednego dnia nie wysyłać nic, a następnego 200 000 wiadomości. Tak działają spamerzy. A ESP ich blokują.
Trzeba stopniowo zwiększać liczbę wysyłek każdego dnia, na przykład:
- 3.000.
- 6.000.
- 10.000.
- 15.000.
- 23.000.
- 35.000.
- 50.000.
- 70.000.
- 100.000.
- 140.000.
- 200.000.
- …
Rozumiesz, prawda?
Pierwsze e-maile powinny też trafić do najbardziej zaangażowanych subskrybentów: tych, którzy otwierają wszystkie wiadomości i klikają linki.
W ten sposób legitymizujemy nasze wysyłki w oczach ESP, a serwer buduje autorytet.
#15. Mierzyć dostarczalność
Znów coś oczywistego: jednym z kluczowych punktów migracji jest sprawdzenie, czy ten wskaźnik wzrósł.
Przez pierwsze dni sprawdzamy go codziennie. Później, zależnie od liczby wysyłanych e-maili i znaczenia kanału w naszym marketingu, możemy robić to rzadziej i kontrolować go co tydzień.
Jeśli na tym etapie wskaźnik pozostaje stabilny i jest wyższy niż wcześniej, możemy uznać migrację za zakończoną.
Czas potrzebny na migrację
Aby omówić ten punkt, posłużę się trzema rzeczywistymi przypadkami, dzięki czemu łatwiej oszacujesz sytuację u siebie.
Zacznę od najprostszego.
Czas potrzebny na migrację platformy w firmie spoza e-commerce
Firma: moja działalność osobista (doradztwo i szkolenia).
Narzędzia: przeszedłem z MailRelay na Acumbamail.
Sposób użycia: codzienny masowy e-mail bez segmentacji i kilka lejków zależnych od lead magnetu.
Powód migracji: dostarczalność była niska, zwłaszcza e-maila potwierdzającego zapis, przez co traciłem 30% subskrybentów. Rozmowy z supportem nic nie dały, więc zmieniłem narzędzie.
Kroki: głównie sama migracja (grupa 2 powyżej).
Liczba subskrybentów: mniej niż tysiąc.
Grupy użytkowników: trzy, które zachowałem.
Utworzone i zmienione formularze internetowe: jedenaście, na 39 różnych stronach.
Odtworzone lejki: trzy.
Nakład pracy: dwa pełne dni robocze, przy wcześniejszej znajomości wyników etapów poprzedzających migrację (grupa 1).
Czas potrzebny na migrację platformy e-commerce bez automatyzacji i zaawansowanej segmentacji
Firma: Yo pongo el hielo.
Narzędzia: przeszliśmy z MailRelay na Sendy.
Sposób użycia: cotygodniowy newsletter z promocjami produktów w trzech językach.
Powód migracji: zamknęli nam konto z dnia na dzień i nie mogliśmy nic z tym zrobić.
Kroki: analiza wstępna i sama migracja (grupy 1 i 2).
Liczba subskrybentów: 25.000.
Grupy użytkowników: trzy (według języka: hiszpański, angielski i francuski), które zachowałem.
Utworzone i zmienione formularze internetowe: trzy.
Odtworzone lejki: żaden; nie używaliśmy ich z tym narzędziem.
Nakład pracy: dwa dni developera na część techniczną i jeden mój dzień na konfigurację oraz import użytkowników.
Czas potrzebny na migrację platformy e-commerce z automatyzacją i zaawansowaną segmentacją
Firma: TiendAnimal.
Narzędzia: przeszliśmy z Return on Mail na Splio.
Sposób użycia: codzienne masowe wysyłki segmentowane według zachowania użytkownika i zakupów w poszczególnych kategoriach.
Powód migracji: potrzebowaliśmy rozszerzyć funkcje.
Kroki: cały proces: analiza wstępna, porównanie narzędzi, wolumeny, ceny, wymagania marketingowe i technologiczne oraz wdrożenie.
Liczba subskrybentów: 400.000.
Grupy użytkowników: nie było grup jako takich; generowano je przez zapytania do kopii bazy użytkowników eksportowanej codziennie.
Utworzone i zmienione formularze internetowe: cztery.
Odtworzone lejki: kilka; nie pamiętam dokładnie ile.
Nakład pracy: ponad miesiąc od rozpoczęcia analizy. Ocenialiśmy rozwiązania, negocjowaliśmy budżety, integrowaliśmy narzędzie, sprawdzaliśmy wszystko i zaczęliśmy wysyłkę. Zaangażowanych było kilka osób: głównie ktoś z marketingu, ktoś z produktu, developer i parę osób nadzorujących całość.
Jak widzisz, zakres i potrzebny nakład pracy w każdym przypadku były zupełnie inne.
Porady dotyczące udanej migracji
Przede wszystkim radzę ci ją dobrze zaplanować, żeby nie utknąć w połowie któregoś z etapów.
Niektóre rzeczy można przygotowywać bez pośpiechu, na przykład odtwarzać lejki, konfigurować rekordy DNS lub szablony e-maili.
Jednak migrację, zmianę formularzy na stronie i obsługę wypisów trzeba przeprowadzić możliwie jednocześnie, dlatego ustal datę ze wszystkimi zaangażowanymi i zacznijcie od samego rana.
Warto również wcześniej zaplanować rollback –czyli cofnięcie wszystkich zmian– bo niezależnie od tego, jak prawdopodobne jest powodzenie, zawsze istnieje ryzyko problemów. Jasna procedura na taką sytuację daje spokój, zwłaszcza gdy jednego dnia stawką są dziesiątki lub setki tysięcy euro przychodu z e-maili.
Poza samym procesem, biorąc za przykład sytuację, gdy zamknięto nam konto MailRelay w Yo pongo el hielo, radzę eksportować dane z platformy e-mailowej (klientów, grupy, wypisy) przynajmniej raz w miesiącu przy małej liście albo co tydzień, jeśli codziennie pojawia się wiele leadów.
Dzięki temu unikniesz utraty wielu użytkowników w sytuacjach takich jak opisana.
Polecam również wszystko dokładnie przetestować: każdy formularz zapisu i każdy lejek, korzystając z kont u różnych dostawców (aby sprawdzić, czy któryś kieruje wiadomości do spamu i czy są różnice w wyświetlaniu). Oszczędzisz sobie problemów.
Moja ostatnia rada: zachowaj wielką ostrożność przy wypisach. Obsługuj je prawidłowo, by znów uniknąć możliwych i prawdopodobnych problemów. Nie odkładaj tego punktu na 'fazę 2' migracji.
Wnioski
Po przeczytaniu całego artykułu powinno być jasne, że w projektach, w których e-mail marketing jest ważny, migracja to nie byle co.
Jeśli subskrybentów jest niewielu i kanał nie jest mocno rozwinięty, sprawa jest dość prosta. Ale gdy projekt jest duży i sprzedaje wiele produktów lub usług przez e-mail, wszystko robi się wyjątkowo skomplikowane.
Trzeba więc dokładnie przeanalizować wady i zalety, a po daniu zielonego światła dobrze zaplanować proces i wykonywać kolejne kroki jeden po drugim.
Jeśli na koniec dopiero zaczynasz projekt cyfrowy i chcesz korzystać z tego kanału, od początku rozważ narzędzie, które naprawdę robi to, czego potrzebujesz, nawet jeśli jest płatne.
Platformy do e-mail marketingu przy małych wolumenach zwykle nie są drogie. Jeśli od początku wybierzesz dobrą, unikniesz przyszłej migracji, która zawsze, zawsze, zawsze –nawet najprostsza– jest cholernie uciążliwa.
Podobał ci się artykuł? Chcesz więcej? W każdy czwartek jeden trafi do twojej skrzynki jeśli zapiszesz się tutaj..
Albo, jeśli wolisz oglądać niż czytać, tutaj znajdziesz dobry materiał wideo..

Dodaj komentarz