Email marketing wydaje mi się ciekawym kanałem:
- Nie wymaga dużej inwestycji (raczej wręcz przeciwnie).
- Nie wymaga głębokiej wiedzy technicznej.
- Można go zastosować w większości projektów cyfrowych.
- Wymaga od nas tylko niewielkiego wysiłku: zastanowienia się, co może zainteresować naszych odbiorców, oraz rutyny w realizacji.
A mimo to jest używany dość rzadko.
Zdecydowanie nie ma sławy innych kanałów, zwłaszcza w e-commerce, gdzie Google Shopping, remarketing i media społecznościowe zawsze dominują w rozmowach.
Rzecz w tym, że to bardzo rentowny kanał —jest gdzieś tam, walcząc o tron z SEO—zwłaszcza jeśli wykorzystujesz wszystkie typy emaili, jakie masz pod ręką.
Przejrzymy je?
Índice de Contenidos del Artículo
Przykład przepływu emaili dla prawdziwego e-commerce
Zanim zaczniemy, żeby łatwiej było Ci odnaleźć się w przewodniku, zostawiam kompletny schemat emaili pewnego prawdziwego e-commerce.

Myślę, że zobaczenie tego wizualnie pomoże Ci łatwiej zrozumieć, które już stosujesz w swoim sklepie, a które możesz zacząć wykorzystywać.
Pobierz go tutaj w wysokiej rozdzielczości:
No dobrze, zaczynamy.
#1. Emaile transakcyjne
Jeśli mówimy o handlu elektronicznym, to emaile, które nazywam transakcyjnymi będą pierwszymi, które przyjdą Ci do głowy.
To te, które wysyłamy na każdym kroku przybliżającym nas do transakcji. Byłyby to więc:
Email rejestracyjny i utworzenie konta
To email, który klient otrzymuje w momencie rejestracji konta w naszym sklepie.
To typowa wiadomość powitalna, w której się przedstawiamy i próbujemy dobrze wypaść przed klientem. Możemy dodać linki do najważniejszych sekcji strony (nowości, oferty, strefa klienta itd.).
W rzeczywistości może to być drugi email, jaki użytkownik otrzyma od nas, jeśli Twój e-commerce wymaga podwójnego opt-in, ponieważ pierwszym będzie email z linkiem do potwierdzenia rejestracji.
Logiczne: jeśli masz na stronie włączone zakupy jako gość, użytkownik go nie otrzyma.
Płatność zakończona prawidłowo
Gdy klient płaci za zamówienie, normalne jest wysłanie mu potwierdzenia informującego, że transakcja została poprawnie zrealizowana, żeby go uspokoić.

Zamówienie złożone poprawnie, ale nieopłacone
W zależności od formy płatności jest kilka przypadków, w których zamówienie zostaje złożone poprawnie, ale nie jest opłacone.
Mam na myśli przelew bankowy, płatność za pobraniem i płatność przy odbiorze w punkcie.
Jeśli masz dostępne takie formy płatności, email, który otrzyma klient, będzie inny niż poprzedni:
- W przypadku przelewu bankowego wyślemy kwotę oraz dane rachunku, na który powinien wykonać wpłatę lub przelew. Można go powtórzyć po kilku dniach, jeśli przelew nie został zrealizowany.
- Jeśli jest to płatność za pobraniem , powinniśmy poinformować klienta, jakie formy płatności zaakceptuje firma kurierska.
- Jeśli oferujemy płatność w naszych punktach również poinformujemy go, że otrzyma od nas email, gdy będzie mógł odebrać zamówienie, wraz z godzinami otwarcia i dostępnymi formami płatności.
Zamówienie wysłane
Gdy zamówienie opuści nasz magazyn, wyślemy klientowi email z informacją.
Co musi zawierać:
- Śledzenie przesyłki, aby mógł zobaczyć, jak przebiega realizacja jego zamówienia.
Wiesz, ten link, który prowadzi do firmy transportowej realizującej dostawę.
Zamówienie dostarczone
I powiesz mi: po co wysyłać klientowi email z informacją, że dostarczyliśmy zamówienie, skoro już je otrzymał?
Odpowiedź jest taka, że w wielu przypadkach —częściej, niż sobie wyobrażasz— to nie klient odbiera zamówienie. Może to być:
- Jego partner lub partnerka
- Jego dziecko
- Portier w budynku
- Recepcja w jego pracy
- Sąsiad
- Firma naprzeciwko
- …
Tak, wszystkie te możliwości się zdarzają. Dlatego lepiej wysłać ten email potwierdzający, że zamówienie zostało dostarczone.
Co musi zawierać:
- Wykorzystamy ten email, aby wysłać fakturę w PDF.
- Opcjonalnie prośbę o feedback dotyczący procesu zakupu i/lub przewoźnika.
Zamówienie anulowane
Klient może zmienić zdanie i anulować zamówienie, które jeszcze nie opuściło naszego magazynu. Jeśli to zrobi, właściwe będzie poinformowanie go.
Co musi zawierać:
- Potwierdzenie, że anulowanie zostało wykonane poprawnie.
- Informację o tym, kiedy i w jaki sposób otrzyma zwrot kwoty zakupu.
Zmiana hasła
Nie ma tu wiele do powiedzenia. Typowy email, który dostajesz, gdy zmieniasz hasło na dowolnym koncie.
Co musi zawierać:
- Powiadomienie o zmianie hasła. Na wypadek, gdyby użytkownik sam o nią nie poprosił, wiadomo.
Porzucony koszyk
Uwaga z tym.
Zgodnie z prawem możemy wysłać ten email tylko wtedy, gdy:
- Użytkownik udzielił nam wyraźnej zgody.
- Uważamy, że mógł wystąpić błąd techniczny, który uniemożliwił użytkownikowi dokończenie zakupu.
Co musi zawierać:
- Pretekst wyjaśniający, dlaczego otrzymuje ten email. Mądremu dość…
- Listę produktów które miał w koszyku.
- Link do miejsca w checkout w którym się zatrzymał.
Prośba o oceny i recenzje
UGC (treści generowane przez użytkowników) są przydatne w każdym typie projektu cyfrowego, ale powiedziałbym, że w e-commerce jeszcze bardziej.
I na kilku poziomach:
Recenzje i oceny produktów
Myślę, że nie muszę Ci mówić, że gwiazdki i komentarze produktów są (bardzo) potężnym narzędziem konwersji.
Poza tym te gwiazdki mogą być pokazywane w Google snippets , zwiększając CTR SEO:

Dlatego skłonienie użytkowników do oddania nam swojego głosu to must.
A najlepszym sposobem, by to osiągnąć, jest poprosić ich. I zrobienie tego przez email tydzień po otrzymaniu towaru to bardzo dobra opcja
Co musi zawierać:
- Prośbę o ocenę.
- Opcjonalnie nagrodę. Wiesz, to całe „zostaw recenzję, a weźmiesz udział w losowaniu…”.
Recenzje i oceny firmy
Tak naprawdę może to być niezależny email albo część innych, takich jak email po otrzymaniu zamówienia albo ocena produktu.
Co musi zawierać:
- Linki do platform z recenzjami. Dziś głównie:
- Google.
- Trustpilot.
- Facebook.
Dobrze, tymi emailami z prośbą o feedback kończymy najczęstsze emaile tego typu. Jeśli odłożymy na bok email porzuconego koszyka i jego niejednoznaczny charakter, możemy —a w niektórych przypadkach nawet musimy— wysyłać te emaile.
Nieważne, jak bardzo użytkownik nie chce otrzymywać od nas więcej emaili: jeśli składa zamówienie, będziemy musieli wysłać mu na przykład fakturę.
#2. Emaile informacyjne
Tego typu emaile są częstsze w firmach usługowych, gdzie zmieniają się warunki i trzeba poinformować klienta z pewnym wyprzedzeniem.
Jednak w e-commerce również mogą się zdarzyć, na przykład przy informowaniu klientów o otwarciu nowego sklepu stacjonarnego, w którym mogą odbierać zamówienia, albo o zmianie nazwy firmy czy identyfikacji korporacyjnej.
Krótko mówiąc, o informacjach, których nie można uznać za „komercyjne”. I właśnie dlatego, że nie są uznawane za komercyjne, również możemy wysyłać je bez konieczności posiadania zgody.
Ostatni typ emaila informacyjnego, którego mam nadzieję nigdy nie będziesz musiał wysyłać, dotyczy sytuacji, gdy nastąpi naruszenie bezpieczeństwa w Twoim e-commerce i pewne dane użytkowników mogły zostać ujawnione.
W takich przypadkach masz obowiązek poinformować ludzi w krótkim czasie (na dziś: 72 godziny).
#3. Emaile obsługi klienta
Te również nie wymagają wielkiego wyjaśnienia. To emaile, które wysyłamy w odpowiedzi na pytanie klienta przychodzące przez formularz kontaktowy na stronie albo gdy pisze bezpośrednio na nasz publiczny adres.
Kilka porad:
Jeśli Twój ton komunikacji jest formalny, zachowaj go także tutaj.
Jeśli natomiast jest bardziej nieformalny, uważaj na ton używany w tych emailach. Ktoś, kto ma problem z zamówieniem, może nie docenić zbyt swobodnego tonu od samego początku.
Osobiście wolę używać formalnego tonu, zwłaszcza w pierwszych interakcjach.
Z drugiej strony uważaj, jeśli klient skontaktował się z nami innym kanałem (np. przez media społecznościowe). Odpowiedzi muszą być identyczne, bo udzielanie różnych odpowiedzi na to samo pytanie niszczy wiarygodność.

#4. Emaile komercyjne
No dobrze, napisałem prawie półtora tysiąca słów, a jeszcze nie zaczęliśmy tego, co naprawdę istotne. Emaili uznawanych za komercyjne.
Zanim zaczniemy, chcę Cię uprzedzić, że ten typ emaila możesz wysyłać wyłącznie użytkownikom lub klientom, którzy udzielili Ci wyraźnej zgody. Nieco dalej wyjaśnię kilka sposobów jej uzyskania.
Newslettery
Wcześniej znano je również jako biuletyny (dziś tego terminu prawie się już nie słyszy).
W e-commerce ten typ emaila jest trochę inny niż ten używany przez firmy usługowe. Zwykle przygotowuje się listę produktów promowanych w danym okresie.
Ten okres może powtarzać się z określoną częstotliwością, na przykład raz w tygodniu —co bardzo przypomina gazetki supermarketów wrzucane do skrzynek pocztowych— albo pasować do konkretnej daty: Black Friday, święta Bożego Narodzenia, Walentynki…

Zalety newsletterów
- Łatwość realizacji: jeśli mam już wybrane oferty na przyszły tydzień i ich ceny, muszę je tylko dodać, a można to zrobić z modułu CMS, bez dotykania kodu HTML.
- Wybieram produkty, które chcę: czyli mogę promować te, które mnie interesują z dowolnego powodu, bez brania pod uwagę zachowania klienta.
- To format bardzo łatwy do sprzedania markom: nietrudno uzgodnić z marką promocję konkretnego newslettera i na przykład to, że marka da naszym klientom określony produkt przy zakupie innych. Te inne dodam do biuletynu, tworząc ekskluzywny newsletter marki, bez produktów innych marek.
Ale mają też pewne wady
- Prawie na pewno taka wysyłka trafi do karty Promocje w Gmailu, ze względu na dużą liczbę obrazów i linków, co zmniejsza jej wpływ.
- Poza tym, z mojego punktu widzenia, ten model jest trochę przestarzały i działa coraz słabiej. Przynajmniej wysyłka o stałej częstotliwości (jednorazowa wysyłka podczas wyprzedaży albo Black Friday nadal działa bardzo dobrze). Trzeba ją uzupełnić innym formatem, który uwzględnia zachowanie użytkownika. Zaraz do tego wrócę.
Email dzienny
W ostatnich latach, zwłaszcza w biznesach sprzedających usługi, popularny stał się format polegający na wysyłaniu co najmniej jednego emaila dziennie (czasem więcej niż jednego).
To inny styl niż newslettery, oparty wyłącznie na tekście —bez obrazów— oraz Storytellingu, technice copywritingu, która podchodzi do sprzedaży przez opowiadanie historii.
Choć w przypadku sprzedaży usług stosunkowo łatwo do tego podejść —wystarczy zapytać Isrę Bravo albo Luisa Monge, prawdziwych mistrzów tej techniki— w e-commerce może być trochę trudniej.
W Yo pongo el hielo podchodzimy do tego tak:
- Email od poniedziałku do piątku.
- Mówimy o konkretnym produkcie albo marce .
- Opowiadamy coś, co naszym zdaniem może być interesujące. Chodzi o to, żeby nigdy nie nudzić ludzi, bo przy codziennej częstotliwości, jeśli email jest nudny, wypisy poszybowałyby w górę.
- W wielu przypadkach dodajemy do produktu ofertę błyskawiczną , ważną do 23:59 tego dnia. To sposób na pobudzenie pilności i FOMO.
- Długość wynosi od 300 do 500 słów.
- Jeden albo dwa linki i nic więcej.
- Dodajemy obraz na końcu tekstu. Myślę, że w naszym przypadku jest to potrzebne, żeby produkt było widać (bardzo możliwe, że klient go nie zna, a to daje mu lepsze wyobrażenie).
- Zazwyczaj podejście wychodzi od marki, choć część emaili jest prowadzona z punktu widzenia autora, żeby nadać tematowi odrobinę więcej różnorodności.

Zalety codziennego emaila
- Siła powtarzalności. Jedna z najpotężniejszych broni w sprzedaży, jeśli chodzi o zajęcie miejsca w top of mind klienta, gdy myśli o zakupie tego, co sprzedajesz.
- Ma dużą szansę trafić do skrzynki odbiorczej, a nie do karty promocji, co zwiększa zasięg.
Wady
- Może wymagać sporo czasu na przygotowanie. Zwłaszcza na początku, gdy dopiero łapiesz ton marki, system i kąty, na których oprzesz emaile. Pomysł, żeby temu przeciwdziałać: stwórz codzienny email zaraz po napisaniu strony produktu. Łączny czas poświęcony obu zadaniom będzie krótszy niż robienie ich osobno, z odstępem czasowym między nimi.
- W pewnym stopniu kanibalizuje newsletter, jeśli częstotliwość tego drugiego jest tygodniowa. Jeśli przechodzisz z jednego emaila tygodniowo do jednego dziennie (zachowując tygodniowy), choć sprzedaż wzrośnie, nie cała sprzedaż z emaila dziennego będzie inkrementalna; część odbierze trochę efekt newsletterowi.
Emaile oparte na zachowaniu i cechach użytkownika
No dobrze, do tej pory w formatach, o których mówiliśmy, technologia była niemal przezroczysta:
- W emailach transakcyjnych triggery są domyślnie dostarczane przez CMS.
- W przypadku emaili informacyjnych i dziennych wystarczy pisać, a dowolne narzędzie do email marketingu da radę.
- W newsletterach masz dwie drogi:
- Tworzyć je ręcznie na podstawie szablonu z narzędzia do email marketingu.
- Poszukać modułu lub wtyczki do Twojego CMS które pomogą Ci stworzyć go po prostu przez wybranie produktów, które chcesz.
Są jednak pewne narzędzia technologiczne, które pozwalają pójść krok dalej i tworzyć spersonalizowane emaile dla każdego klienta, na podstawie jego cech, gustów i zachowania.
Przechodzimy na kolejny poziom, bo mówimy o narzędziach, których —w przeciwieństwie do poprzednich— nie ma wdrożonych każdy sklep internetowy.
Znajdujemy głównie dwa typy.
CRM
Customer Relationship Management.
Czyli platforma, która przechowuje wszystkie interakcje między klientami a naszym sklepem.
Służy do znacznie większej liczby rzeczy niż email marketing. W praktyce najczęściej korzysta z niej przede wszystkim dział obsługi klienta.
Ale ponieważ przechowuje wszystkie dane użytkowników, będą z niej korzystać zarówno Sprzedaż, jak i Marketing, co umożliwia spersonalizowane zapytania, promocje i emaile.
Zobaczmy kilka przykładów:
Email urodzinowy
Jeden z najbardziej typowych: wysłanie emaila w dniu urodzin klienta (albo kilka dni wcześniej), z życzeniami i przy okazji jakimś kuponem rabatowym.
Myślę, że jego zalety są jasne, więc nie będę się nad tym rozwodził.
Odzyskiwanie koszyka
Dobrze, w emailach transakcyjnych wspomnieliśmy o porzuconym koszyku.
W rzeczywistości, czy nazwiesz je tak, czy odzyskiwaniem koszyka mówimy o tym samym: emailach przypominających, że masz w koszyku produkty, których nie kupiłeś.
Różnica polega na tym, że —jak wspominałem— zgodnie z prawem możesz wysłać email tylko wtedy, gdy uważasz, że mógł wystąpić błąd techniczny w procesie.
Wysłanie czterech emaili w tej samej sprawie nie może już być uznane za email transakcyjny, tylko za komercyjny, a do tego potrzebujesz zgody użytkownika.
Poza tym, mając odpowiednie narzędzie, możesz skonfigurować taki mały funnel:
- Email godzinę po dodaniu produktów do koszyka bez zakupu.
- Email po 24 godzinach.
A w przypadku nowych klientów dodać jeszcze te wysyłki:
- Email po 72 godzinach.
- Email po tygodniu z zachętą (rabat, darmowa wysyłka…) i terminem jej wykorzystania.
Oczywiście w momencie dokonania zakupu przepływ emaili zostałby zatrzymany.
To bez wątpienia email, który da Ci najwięcej sprzedaży inkrementalnej, więc jeśli jeszcze go nie używasz, to już jesteś spóźniony z wdrożeniem.

Podobne produkty
Jeśli wiesz, jakie produkty klient oglądał albo dodał do koszyka i nie kupił, nie jest złym pomysłem wysłanie mu emaila z bestsellerami, najwyżej ocenianymi albo najtańszymi produktami w tej kategorii produktowej.
Oprócz przypomnienia mu, że nadal tego nie kupił (przynajmniej na Twojej stronie), oferujesz mu inne możliwości, które mogą bardziej go zainteresować.
Produkty uzupełniające
Choć nie dotyczy to wszystkich kategorii produktów, prawdą jest, że są takie, które pozwalają na upselling bardzo prosty.
Pomyśl na przykład o kliencie, który kupił u Ciebie karmę dla psa w kwietniu. W tym okresie będzie też potrzebował środka przeciwpasożytniczego, więc możesz wysłać mu email z ofertami, które masz dostępne dla jego typu psa (co możesz wywnioskować dzięki karmie, którą kupił).
Jestem pewien, że w swoim biznesie znajdziesz podobne korelacje.
Zmiana ceny produktu w koszyku
Gdy klient ma produkt w koszyku, a cena tego produktu spada, wysłanie emaila z powiadomieniem może być ostateczną zachętą do domknięcia zakupu.
Dostępny stan magazynowy
Każdy sklep internetowy zarządza stanem magazynowym inaczej:
- Pozwala składać zamówienia na produkty niedostępne, bo wkrótce wrócą.
- Informuje że nie ma stocku i nie pozwala składać zamówień.
- Informuje, że nie ma stocku, nie pozwala składać zamówień, ale umożliwia klientowi zostawienie emaila kontaktowego abyśmy mogli powiadomić go, gdy produkt wróci.

Email drugiego zamówienia
Czytałem, że gdy klient kupi trzy razy w tym samym sklepie, zapisuje mu się on w głowie jako ważna opcja na przyszłość.
No dobrze, żeby był trzeci zakup, najpierw musi być drugi, i właśnie to chcemy osiągnąć tym emailem.
Każdy biznes ustali własne zasady, ale na przykład my mamy to skonfigurowane tak, że jeśli klient nie złoży drugiego zamówienia trzydzieści dni po otrzymaniu pierwszego, wysyłamy mu email z małym rabatem do wykorzystania w ciągu tygodnia.
W ten sposób osiągamy dwie rzeczy: kolejny kontakt z klientem i pobudzenie poczucia pilności.
I u nas działa to całkiem dobrze.
Emaile oparte na RFM
Istnieje metoda klastrowania klientów, która jest dość często używana w e-commerce, bo bardzo dobrze pasuje.
To metoda RFM (Recency, Frequency, Money), czyli klasyfikujemy klientów do różnych grup na podstawie:
- Daty ostatniego zamówienia.
- Częstotliwości zakupów.
- Pieniędzy, które nam przynoszą. Historycznie albo na zamówienie.
Na podstawie tych trzech zmiennych możemy tworzyć niezliczone emaile. Oto kilka przykładów:
Odzyskiwanie klienta
Jeśli klient kupował u nas średnio co trzy miesiące, a teraz minęło sześć bez zakupu, wysłanie mu emaila z zachętą do powrotu może nie być złym pomysłem.
Utrzymanie lojalnego klienta
Często mamy klientów, którzy kupują u nas co miesiąc i wydają określoną kwotę, a normalne jest, że nie chcemy ich stracić.
Utrzymanie ich może być tak proste jak wysłanie im od czasu do czasu emaila z informacją, że ich kolejne zamówienie będzie miało prezent.
I tyle.
Mały gest, który może mieć znikomy koszt, ale który klient doceni.
Oferty ekskluzywne
Klienci, którzy kupują produkty premium —w przypadku Yo pongo el hielo jest kilku, którym nie przeszkadza wydanie 700 € lub więcej na butelkę— bardzo prawdopodobnie będą zainteresowani informacją, że dodałeś do katalogu nową referencję tego typu.
Możesz więc powiedzieć im o tym emailem, a z pewnością docenią, że wiedzą.
Nie wyślesz jednak takiego emaila klientom, których średni zakup wynosi 25 €.
Widzisz zalety segmentacji tym modelem, prawda?
Największa trudność polega tak naprawdę na wymyśleniu reguł dla każdego segmentu; późniejsze zastosowanie ich nie jest skomplikowane przy odpowiednich narzędziach emailowych.

Narzędzia automatyczne
Są podobne do CRM-ów, ale idą o krok dalej, wnosząc serię wstępnie skonfigurowanych reguł, w których musisz tylko wybrać częstotliwość wysyłki, priorytet między różnymi regułami i tygodniowe limity.
W zasadzie mówisz mu:
- Chcę wysyłać maksymalnie trzy emaile tygodniowo do każdego klienta.
- Priorytet będzie następujący: Porzucony koszyk. Email urodzinowy. Odzyskiwanie klienta. Produkty uzupełniające. Email drugiego zamówienia. Tygodniowy newsletter. Nowości w jego ulubionej kategorii. Bestsellery w jego ulubionej kategorii.
- Email cumpleaños.
- Recuperación de cliente.
- Productos complementarios.
- Email de segundo pedido.
- Newsletter semanal.
- Novedades de su categoría favorita.
- Más vendidos de su categoría favorita.
- …
Dodajesz do listy tyle typów emaili, ile Cię interesuje, wiedząc, że klient otrzyma maksymalnie trzy i że będą one oparte na jego zachowaniu (czy złożył zamówienie w danym tygodniu, czy dodał jakiś produkt do koszyka, czy akurat ma urodziny albo czy minęły ponad trzy miesiące od ostatniego zakupu u nas…).
I dodatkowo nie tylko wysyłki otrzymywane przez każdego klienta będą różne, ale także produkty pokazywane w każdej z nich będą personalizowane na podstawie jego gustów.
Ty dajesz reguły, a narzędzie robi wszystko.
Żeby dać Ci wyobrażenie: to taki typ emaili, jakie wysyłają Ci Amazon, AliExpress czy eBay, i dla mnie są idealnym uzupełnieniem albo ewolucją tygodniowych newsletterów, ponieważ dzięki oparciu na zachowaniu użytkownika rosną prawdopodobieństwa konwersji.
Gdybym zaczynał z email marketingiem w biznesie e-commerce, bez wątpienia zacząłbym właśnie tutaj.
Kupowanie baz danych
Kuszące jest uzyskanie dostępu do bazy stu tysięcy emaili za skromną cenę.
Zwłaszcza kiedy zaczynasz, a Twoja lista składa się z Ciebie, Twojego partnera, kuzyna i znajomych.
Ale to błąd.
Wyrzucanie pieniędzy.
Z wielu powodów, ale główny jest taki, że Ci się to nie zwróci.
Cokolwiek Ci zaoferują, nawet tego nie rozważaj, serio.
Comarketing
Możesz przeprowadzić kampanię z inną firmą, w której dzięki konkursom lub rozdaniom obie marki pozyskują emaile subskrybentów.
Albo oni wysyłają Twój email do swojej bazy, a Ty wysyłasz jeden z ich emaili do swojej.
Meh.
Kiedy to robiłem, nie miałem świetnych wyników, choć nie była to też katastrofa. W każdym razie nie mogę kategorycznie stwierdzić, czy to działa, czy nie, bo nie robiłem tego wystarczająco wiele razy.
Mimo to rozważyłbym to jako uzupełnienie, gdy mam już ustawione filary mojej strategii.
Narzędzia email marketingu dla Twojego sklepu online
Jest ich wiele.
Mnóstwo.
Dlatego nie będę wymieniał wszystkich, tylko te, z którymi pracowałem bezpośrednio, i moją opinię o nich.
MailRelay
Idealne do newsletterów, emaili dziennych i sekwencji powitalnych.
Ma ogromny darmowy plan który pozwoli Ci otrzaskać się z email marketingiem, o ile ograniczysz się do wysyłania newsletterów lub emaili dziennych.
Albo zastosujesz segmentację regułami biznesowymi gdzieś indziej, a potem wrzucisz ją tutaj ręcznie albo przez API (w tym narzędzie automatyzacji Make, wcześniej znane jako Integromat).
To (dobre) narzędzie do wysyłania emaili. Nic więcej i nic mniej.

Sendy
Kolejne dobre narzędzie do wysyłania emaili, choć w tym przypadku konfiguracja jest bardziej złożona i potrzebny jest profil techniczny.
Samo narzędzie nie jest darmowe (bardzo przystępny jednorazowy koszt 69 $), emaile też nie są, bo wysyłane są przez AWS (Amazon Web Services), a ich koszt jest minimalny.
Jeśli MailRelay robi się dla Ciebie za mały, to naturalny kolejny krok.
ConnectIf
Kolejne narzędzie automatyzacji z dobrymi możliwościami personalizacji strony, poza emailami.
Kiedy go używałem, miało nieco złożoną krzywą uczenia się, ale podobały mi się jego możliwości.
Nie wdrożyliśmy go ostatecznie po teście, bo sporą część tego, co oferował, mieliśmy już rozwiniętą we własnym zakresie, więc nie wyciągnęlibyśmy z niego potrzebnej wartości. Ale to kolejne narzędzie, które rozważyłbym przy nowych projektach, zwłaszcza po to, by nie zależeć zbyt mocno od zespołu IT.
Poza tym wydało mi się przystępne cenowo jak na wszystko, co oferowało.
Cartsgurú
Na początku, gdy go używaliśmy, było to narzędzie do odzyskiwania porzuconych koszyków przez email. Z czasem ewoluowało w narzędzie automatyzacji z dużo większą liczbą funkcji.
W każdym razie, gdy je testowaliśmy, wyniki były podobne do naszej sekwencji odzyskiwania. Ani lepsze, ani gorsze.
Jeśli nie masz własnej sekwencji, możesz je wypróbować.
MailChimp
Odniosło duży sukces w swoim czasie, bo było jednym z pierwszych narzędzi oferujących sensowny darmowy plan i dobrze umiało się promować.
Mimo to używałem go w kilku projektach i mnie nie przekonało. Ani użytecznością, ani możliwościami, ani ceną, gdy potrzebujesz określonego wolumenu wysyłek.
Mimo swojej sławy, to nie dla mnie.
Hubspot
To bardzo kompletna platforma Inbound Marketing .
Bardzo wygodna, łatwa do integracji i łatwa w użyciu. Mogłaby być sercem agencji albo firmy usługowej.
Ma darmowy CRM do ogromnego wolumenu klientów (milion klientów), a także oferuje darmowy czat, formularze i integracje z Facebookiem oraz WhatsAppem.
W Yo pongo el hielo używamy go do zarządzania obsługą klienta, ale nie używamy jego usługi emailingowej, bo darmowy plan jest zbyt mały (2.000 wysyłek miesięcznie), a choć pozwala na automatyzacje, widzę je jako bardzo nastawione na sprzedaż usług i pracę z leadami, bardziej niż na e-commerce.
Probance
Tego narzędzia tak naprawdę nie próbowałem; tylko mi je zaprezentowano, ale wygląda tak dobrze, że zdecydowałem się je tutaj uwzględnić, bo możliwe, że przetestujemy je jeszcze w tym roku.
Ze wszystkich narzędzi, które wymieniłem, to bez wątpienia najbardziej zaawansowane dla sklepu internetowego.
Pozwala na wszelkiego rodzaju automatyzacje, personalizacje i reguły i widzę je jako bardzo kompatybilne z naszą rutyną codziennego emaila plus tygodniowego newslettera.
Poza tym, w przeciwieństwie do innych, koszt nie jest oparty na liczbie kontaktów ani wysyłek, tylko na modelu CPA, czyli płacisz prowizję od każdej wygenerowanej sprzedaży.
To powiedziawszy, ponieważ jest to rozwiązanie, które korzysta z dużej ilości big data w tle, jest skierowane do średnich sklepów. Jeśli masz niewiele produktów i mały wolumen ruchu, wyniki nie będą tak optymalne jak w większych projektach.
Zgoda
Wspominałem o tym kilka razy w artykule, ale powiem to po raz ostatni: zgodnie z prawem nie możesz wysyłać komunikacji handlowej do klientów, którzy nie udzielili Ci wyraźnej zgody.
A na czym polega ta zgoda?
Zasadniczo na tym, że zgodzili się otrzymywać od Ciebie komunikację handlową. I że masz sposób, żeby to udowodnić.
Sposoby jej zbierania
Są różne sposoby, ale w Yo pongo el hielo zbieramy ją w trzech różnych miejscach.
Podczas tworzenia konta
Prosimy użytkownika o nią, gdy tworzy konto, i wyjaśniamy, co będzie otrzymywać oraz jak często:

W checkout
Przed zakończeniem każdego zamówienia, jeśli klient wcześniej nam jej nie udzielił, pojawi się ten checkbox:

Jeśli już wcześniej nam jej udzielił, wtedy się nie pojawia.
Pasek subskrypcji w stopce
Nie tworzy konta w CMS; po prostu zapisuje użytkownika na listę w naszym narzędziu email marketingu.
Pokazujemy formularz subskrypcji na pasku w stopce na całej stronie:

A także na blogu:

I sposoby jej cofnięcia
Oczywiście zgoda musi być możliwa do cofnięcia, jeśli użytkownik nie chce już otrzymywać od nas więcej emaili.
Polecam też, żebyś ułatwił mu to, bo znacznie lepiej, żeby sam wypisał się z listy, niż oznaczył Cię jako SPAM w Gmailu, ponieważ to poważnie szkodzi reputacji Twojego serwera wysyłkowego.
Dlatego warto dodać link Unsubscribe we wszystkich wysyłkach komercyjnych.
Na dole, ale wyraźnie widoczny:

Poza tym polecam, aby dać im tę opcję także w ich strefie klienta:

Jak widzisz, w Yo pongo el hielo pozwalamy użytkownikom zapisywać się lub wypisywać z różnych typów emaili, czyli emaili dziennych, newsletterów i spersonalizowanych (emaili CRM).
Jesteśmy szczerze zadowoleni z wyników wypisów, zwłaszcza biorąc pod uwagę nasz wysoki wolumen i częstotliwość wysyłek.
Analityka email marketingu
Nie chcę zamykać przewodnika bez podania Ci kilku porad dotyczących analizy wyników Twoich kampanii.
Istotne KPI
Jest ich wiele i każdy będzie miał swoich faworytów. Osobiście patrzę tylko na:
- Liczbę wysyłek: żeby nadal rosła.
- Ruch: żeby nadal rósł.
- Liczbę transakcji: żeby nadal rosła.
- Przychód: żeby nadal rósł.
To właśnie sprawdzam w każdym typie emaila (newsletter, dzienny, CRM i transakcyjny, zasadniczo).
Gdybym mógł łatwo to zobaczyć, patrzyłbym też na dostarczalność według ISP, ale nie jest to łatwe, więc tego nie sprawdzam.
Szczerze mówiąc, bardzo rzadko patrzę na open rate i click-through rate, jeśli w ogóle.
Tagowanie kampanii
To powiedziawszy, żeby móc zobaczyć te dane, musisz poprawnie otagować wszystkie linki w swoich wysyłkach.
Wiesz, utm_source, utm_medium i utm_campaign z Google Analytics.
Zazwyczaj narzędzia robią to za Ciebie przy minimalnej konfiguracji, ale nie zaszkodzi dodać to tagowanie do emaili transakcyjnych (których CMS-y zwykle nie zawierają domyślnie) oraz do emaili informacyjnych, które tworzysz sam.
Dzięki temu będziesz mógł zobaczyć ewolucję każdej kampanii w Analytics.

Zamknięcie
To cały przewodnik. Mam nadzieję, że był dla Ciebie bardzo przydatny.
Oczywiście moglibyśmy wejść głębiej w temat, mówiąc o dostarczalności według ISP, większej liczbie narzędzi, wskaźnikach uznawanych za dobre…
Ale myślę, że do rozpoczęcia wdrażania to jest więcej niż wystarczające.
W każdym razie, jeśli chcesz poprawić email marketing w swoim e-commerce i uważasz, że ten przewodnik nie jest wystarczającą pomocą, zawsze możesz zerknąć na mój kurs email marketingu dla e-commerce, albo też możemy porozmawiać i zobaczyć, jak podejść do strategii w Twoim sklepie.


Dodaj komentarz