Kiedy przeczytasz dużo Asimova, każda kolejna jego książka zwykle zaskakuje cię trochę mniej. To normalne, tak bywa z wieloma autorami. I Nemesis jest tego wyraźnym przykładem. Powieść, która mi się podobała -i to bardzo- ale nie daje tego zaskakującego “kliknięcia”, jakie mają najlepsze dzieła autora..
I nie ma w tym nic złego, bo mówimy o jednym z najlepszych autorów science fiction w historii i jego poziom wyjściowy jest bardzo wysoki, ale właśnie takie ogólne wrażenie pozostawiła po sobie ta książka.
Oczywiście ma wiele z tego, co lubię u autora: błyskotliwe pomysły naukowe, inteligentnych bohaterów rozważających konsekwencje tych pomysłów oraz problemy o kosmicznej skali analizowane z technicznego i ludzkiego punktu widzenia.
Problem w tym, że tym razem pomysły i bohaterowie nie są tak błyskotliwi jak w jego najlepszych powieściach. A kiedy tak się dzieje, nieco wyraźniej widać szwy pisarskiego warsztatu.
Mimo wszystko trzeba zachować proporcje: dla mnie przeciętny Asimov nadal jest lepszy niż 90% napisanej science fiction.
I Nemesis to dobry Asimov w normalnej formie, ale nie w szczytowej dyspozycji. Za to sposób, w jaki ta powieść łączy się z jego wielkim kosmicznym uniwersum, wydał mi się genialny, choć jest to tylko maleńka część fabuły. Później omówię to dokładniej.
Fabuła Nemesis
Pierwotnie wydana w 1989, Nemesis przenosi nas do przyszłości, w której ludzkość zaczęła żyć w kosmicznych osiedlach wokół Ziemi.
Jednym z nich jest Rotor.
Astronomka Eugenia Insigna -naprawdę osobliwe nazwisko- odkrywa gwiazdę stosunkowo blisko Układu Słonecznego, która otrzymuje nazwę Nemesis. A Janus Pitt, najwyższy zwierzchnik Rotora, widzi w tym odkryciu okazję do urzeczywistnienia swojego radykalnego pomysłu: opuścić Ziemię i stworzyć całkowicie niezależne społeczeństwo z dala od reszty ludzkości..
Nie zdradzę dużo więcej, bo duża część uroku polega właśnie na obserwowaniu, jak rozwijają się konsekwencje tej ambicji.
Tymczasem Ziemia zaczyna mierzyć się z problemem znacznie poważniejszym niż odejście Rotora: Nemesis może stać się śmiertelnym zagrożeniem dla naszej planety.
Na tych dwóch interesujących założeniach Asimov buduje swoją powieść.
Pomysły są najlepszą częścią Nemesis
Najbardziej podoba mi się przede wszystkim początek książki.
Janus Pitt i argumenty, którymi uzasadnia chęć uniezależnienia się od ludzkości, wydają mi się niezwykle interesujące. Nie chodzi tutaj o eksplorację innej gwiazdy czy innej galaktyki, lecz o zniknięcie i zbudowanie nowego społeczeństwa bez przeszłości.
Radykalny pomysł, który czyni z Pitta “względnego złoczyńcę”: jego metody i obsesja są dyskusyjne, ale źródła jego rozumowania można zrozumieć. Właściwie sądzę, że Asimov mógł pójść z tym jeszcze dalej. Jeszcze bardziej uparty Pitt nadałby powieści więcej siły.
Podoba mi się także pomysł i sposób przedstawienia zagrożenia ze strony Nemesis oraz konsekwencji, jakie mogłoby ono mieć dla Ziemi..
Tu dostajemy klasycznego Asimova, którego lubię: wymyśla ogromny problem naukowy, rozwija go i analizuje jego możliwe skutki.
Świetna rzecz, jeśli lubisz taki rodzaj science fiction tak samo jak ja.
Z drugiej strony mamy Eugenię Insignę, kolejną z głównych postaci. Ogólnie nie jest szczególnie zapadająca w pamięć, ale jedna jej cecha już tak: jej ambicja naukowa, którą stawia ponad wszystkim innym, także ponad rodziną.
Rzadko zdarza się, by “pozytywna” postać prezentowała tak społecznie mało akceptowaną osobowość. Jeszcze rzadziej, gdy jest to kobieta.
Mając to wszystko na uwadze, początek stawia kilka bardzo ciekawych pytań:
- Czy uniezależnienie się od całej ludzkości i rozpoczęcie od zera byłoby czymś pozytywnym?
- Jak społeczeństwo zareagowałoby na zagrożenie mogące zniszczyć Ziemię, ale dopiero za tysiące lat? Czy zaczęłoby przeciwdziałać już teraz? Nie? Coś podobnego obserwujemy przy zmianach klimatu.
- Czy przełomowe technologie zdolne całkowicie zmienić naszą cywilizację powinny być udostępniane całemu światu? Tutaj pomyślałem o AI i całym jej potencjale.
Pytania wysokiego poziomu, aktualne do dziś, sformułowane dekady temu. Czysty Asimov..
Typowe tempo Asimova
Jak wszystkie powieści tego autora, Nemesis nie jest powieścią akcji.
Jest tu mnóstwo rozmów, naukowych wyjaśnień i bohaterów, którzy przez wiele stron rozważają jeden problem, by w następnym rozdziale przejść do kolejnego.
Mnie się to podoba.
I właśnie dlatego powieść wciągnęła mnie i nie pamiętam większych spadków tempa podczas lektury. Ale przyznaję też, że jestem tu bardzo mało obiektywny, bo po prostu lubię taki styl.
Dlatego doskonale rozumiem, że ktoś może sięgnąć po tę powieść i zastanawiać się, kiedy w końcu zacznie się coś dziać.
Co ciekawe, w jego najlepszych książkach takie wrażenie się nie pojawia, bo kiedy Asimov kładzie na stół niezwykły pomysł, może pozwolić dwóm osobom rozmawiać przez dwadzieścia stron, a czytelnik nadal jest zachwycony.
W jego wielkich dziełach takich pomysłów jest mnóstwo. W Nemesis mechanizm widać trochę wyraźniej, ponieważ nie wszystkie pomysły osiągają ten poziom..
Dlatego nie sądzę, by problemem było tempo -jest takie jak zawsze-, lecz raczej to, że tym razem materiał wokół niego nie dorównuje temu z jego lepszych książek.
Marlene nie do końca udźwignęła książkę
To główny problem powieści.
Marlene jest w praktyce protagonistką, ale nie należy do powodów, dla których warto czytać Nemesis. . Ani trochę.
Ma kilka ciekawych scen, kiedy pokazuje niezwykłą zdolność odczytywania innych ludzi, ale jej moc -a właściwie cała postać- wydaje mi się dość sztucznie skonstruowana.
Asimov potrzebuje, by Marlene była wyjątkowa, aby opowiedzieć historię, którą chce, i wyjaśnienie tego ostatecznie wydaje się trochę zbyt wymuszone.
Ale nawet odkładając to na bok, sama postać również mnie nie zachwyca.
Nie ma w niej nic złego, po prostu brakuje jej magnetyzmu potrzebnego do udźwignięcia tak dużej części fabuły..
I nie jest jedyna. Coś podobnego dzieje się z Crile’em Fisherem.
Doskonale spełnia swoją funkcję w fabule, łącząc różne części historii, ale widzę w nim raczej narracyjne narzędzie ad hoc niż postać z prawdziwą własną osobowością.
Jasne jest, że bohaterowie nigdy nie byli głównym powodem, dla którego czyta się Asimova, ale w jego najlepszych powieściach są bardzo dobrzy. A jeśli nie, pomysły bywają tak niezwykłe, że nie ma to żadnego znaczenia.
Jak już mówiłem, tutaj widać to trochę bardziej.
Jak Nemesis łączy się z cyklami Robotów i Fundacji
Przejdźmy do być może najciekawszej części książki.
UWAGA: ten fragment zawiera ważne spoilery dotyczące Nemesis oraz kilka odniesień do uniwersum Fundacji. Jeśli nie skończyłeś książki, możesz od razu przejść do następnej części.
To jedna z rzeczy, które najbardziej doceniłem po ukończeniu powieści. A przecież Nemesis powstała jako samodzielne dzieło.
Sam Asimov zaznaczał, że nie należy ona do cyklu Fundacji ani Imperium, choć zostawiał sobie możliwość połączenia jej kiedyś z resztą. I ostatecznie zrobił to w dość subtelny sposób.
W Narodzinach Fundacji Hari Seldon wspomina starą opowieść o młodej kobiecie zdolnej komunikować się z całą planetą krążącą wokół gwiazdy o nazwie Nemesis..
Jest oczywiste, o kogo mu chodziło.
To odniesienie zamienia wydarzenia z Nemesis w legendę rozgrywającą się tysiące lat przed czasami Seldona. Jednocześnie przedstawia Marlene jako swego rodzaju poprzedniczkę, obdarzoną zdolnościami mentalnymi podobnymi do tych z Drugiej Fundacji.
Ale to nie wszystko.
Mamy planetę Erythro.
Odkrycie, że jej mikroorganizmy tworzą zbiorową inteligencję, wyraźnie przypomina Gaję, świat zbiorowej świadomości pojawiający się później w powieściach o Fundacji.
Jeśli znasz już Gaję, jak było w moim przypadku, pomysł Erythro traci część swojej zdolności zaskakiwania.
Nigdzie nie jest wyraźnie ustalone, że Erythro stanowi źródło Gai, ale pokrewieństwo koncepcyjne istnieje i staje się szczególnie interesujące, gdy analizuje się Nemesis razem z resztą twórczości autora.
Równie dobrze pasuje moment historyczny: obserwujemy, jak ludzkość zaczyna ekspansję poza Układ Słoneczny, rozwija technologie umożliwiające podróże między gwiazdami i stopniowo oddala się od Ziemi.
Bardzo łatwo odczytać to jako prehistorię uniwersum, które tysiące lat później doprowadzi do Robotów, Imperium Galaktycznego i Fundacji.
Dla mnie te drobne nici wzbogacają uniwersum Asimova, jednocześnie czyniąc z powieści więcej niż przyzwoity prolog do wszystkiego, co wydarzy się później. W tym widzę prawdziwą wartość tego dzieła.
Poprawne, ale niezaskakujące zakończenie
Nie wchodząc w szczegóły, bo wracamy do strefy bez spoilerów, zakończenie mnie nie rozczarowało, ale wydało mi się bardzo przewidywalne.
Jeśli czytałeś więcej Asimova, bardzo łatwo przewidzieć, jak zamknie każdy z ciemniejszych wątków. I nie pomylisz się ani razu.
Wszystko kończy się rozsądnie, bez niespodzianek i bez psucia tego, co było wcześniej, ale z pewnością zakończenie nie jest tym, co zapamiętasz z tej książki najbardziej..
Nie sądzę też, żeby taki był zamiar Asimova.
Wnioski i werdykt: czy warto przeczytać Nemesis?
Tak.
Nie należy do najlepszych powieści Asimova i nie byłaby też książką, którą poleciłbym na początek komuś, kto nigdy wcześniej go nie czytał.
Ma bardziej ambitne dzieła, z potężniejszymi pomysłami i tą typową dla Asimova zdolnością sprawiania, że czujesz, jakby właśnie pokazał ci coś, o czym nigdy wcześniej nie pomyślałeś.
Nemesis nie idzie aż tak daleko, ale nadal jest inteligentną, wciągającą powieścią z rozsądną dawką dobrych pomysłów science fiction.
Problem z porównywaniem Asimova do samego siebie polega na tym, że jest to dość niesprawiedliwe.
Przeciętny Asimov jest lepszy niż 90% napisanej science fiction.
Nemesis nie jest arcydziełem, ale też nie musi nim być. Autor ma do tego inne, bardziej ambitne powieści.
Informacje o Nemesis
| Dane | Informacja |
| Tytuł | Nemesis |
| Autor | Isaac Asimov |
| Rok oryginalnego wydania | 1989 |
| Gatunek | Science fiction |
| Objętość | 464 strony w hiszpańskim wydaniu Debolsillo z 2005 |
| Ocena | 3,5/5 |
Ocena
Dla kogo
✔️ Jeśli już lubisz Isaaca Asimova i chcesz dalej poznawać jego twórczość.✔️ Jeśli szczególnie cenisz klasyczną science fiction albo fantastykę opartą na wielkich ideach.
✔️ Jeśli lubisz dialogowe, intelektualne powieści z dużą ilością naukowych wyjaśnień.
Dla kogo nie
❌ Jeśli szukasz science fiction z dużą ilością akcji.❌ Jeśli nigdy nie czytałeś Isaaca Asimova, są lepsze powieści na początek.
Najczęstsze pytania
Czy warto przeczytać Nemesis Isaaca Asimova?
Tak, szczególnie jeśli już lubisz Asimova i cenisz science fiction opartą na ideach. Nie należy do jego najlepszych dzieł, ale nadal oferuje interesujące koncepcje i wciągającą lekturę, jeśli odpowiada ci jego styl.
Czy Nemesis jest jedną z najlepszych książek Asimova?
Nie. Jest o poziom niżej od jego najlepszych powieści, zarówno pod względem ambicji części pomysłów, jak i bohaterów oraz prostszego niż oczekiwano zakończenia.
Czy Nemesis należy do cyklu Fundacja?
Nie powstała jako powieść z cyklu Fundacja, ale Asimov później wprowadził niewielkie powiązanie w Narodzinach Fundacji, gdzie wspomniana zostaje historia bezpośrednio związana z Nemesis i wydarzeniami z tej powieści.
Czy można przeczytać Nemesis bez znajomości Fundacji?
Jak najbardziej. Historia działa samodzielnie i nie trzeba znać żadnej innej książki Asimova. Powiązania z Fundacją są dodatkiem dla czytelników lepiej znających jego uniwersum.
Czy w Nemesis jest dużo akcji?
Nie. To bardzo dialogowa powieść oparta na koncepcjach naukowych i bohaterach dyskutujących o konsekwencjach różnych problemów. Jeśli szukasz science fiction nastawionej na akcję, prawdopodobnie nie jest to książka dla ciebie.
Czy to dobra książka na początek przygody z Isaakiem Asimovem?
Nie byłby to mój pierwszy wybór. Nemesis jest przyjemna, ale Asimov ma bardziej reprezentatywne i mocniejsze powieści, które lepiej pokazują, dlaczego jest jednym z wielkich autorów science fiction.

Dodaj komentarz